This is my archive

Kto może używać samochód w leasingu?

Jeśli chcesz wziąć masz auto w leasingu możesz zastanawiać się kto może nim jeździć oprócz ciebie.

Użytkowanie auta w leasingu przez osoby trzecie

Zasady użytkowania pojazdu przez osoby trzecie są najczęściej opisane w ogólnych warunkach umowy leasingu, choć nie u każdego leasingodawcy. Generalnie bez zgody leasingodawcy auto mogą używać członkowie najbliższej rodziny (a więc żona/mąż, dzieci) oraz pracownicy. Zwykle też niezarobkowe użyczenie auta nie jest problemem.

W pozostałych przypadkach (w szczególności przy podnajmie czy wynajmie krótkoterminowym) należy wystąpić o zgodę do leasingodawcy. Jej wydanie kosztuje każdorazowo 200-300 zł, chyba, że zamiast tradycyjnej tabeli opłat i prowizji Twój leasingodawca stosuje zryczałtowaną opłatę roczną.

Szukasz dobrego leasingu na samochód? Sprawdź:

Wykup auta z leasingu przed czasem za 1% ceny [case study]

Pytanie czytenika o możliwość wykupu samochodu po 29 racie za 1% wykupu:

 

Zwracam się z uprzejmą prośbą o radę dot. leasingu auta zakupionego w maju 2017 (w październiku 2019r wypada 29. rata). Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, którą planuję zlikwidować możliwie najszybciej. Tzn. spłacić wcześniej leasing (miał się zakończyć po 35 mcu) i wykupić na osobę fizyczną tak, aby auto nie stało się środkiem trwałym w firmie.
XXXXXX Leasing [nazwa firmy leasingowej do wiadomości autora] stworzył symulację zmiany harmonogramu spłacania rat i jedyne co mogą mi zaproponować to na obecną chwilę wyższą ratę w październiku (6300 zł), natomiast wykup o wartości 8,67% pierwotnej ceny przedmiotu leasingu (7600 zł). Przy dodatkowej racie w listopadzie mogą zaproponować wykup o wartości 7% itd. Po 35 m-cu byłby to 1% (900 zł), ale dostałem odpowiedź, że „Wykup w wysokości 1% możliwy jedynie przy umowie na 35 miesięcy. Nie możemy, więc przy skróceniu umowy na okres, o który Pan prosi zastosować innej niż na harmonogramie wartości końcowej. „.

Jestem zaskoczony taką odpowiedzią, gdyż nie udało mi się znaleźć takiego ograniczenia w przepisach ogólnych dot. leasingu. Jedynie tyle, że umowa leasingu nie może trwać krócej niż 40% normatywnego czasu amortyzacji, czyli w tym przypadku 2 lata (ten warunek został spełniony).

Bardzo proszę o radę czy wg. Pana jest jakakolwiek możliwość, aby skrócić czas trwania umowy tak, aby maksymalnie zwiększyć ratę październikową lub/i listopadową przy jednoczesnej minimalnej wartości wykupu?

 

Nasza odpowiedź:

XXXXXX Leasing prawidłowo określił aktualną wartość wykupu. Jak ją obliczyć opisujemy na naszym blogu:

https://www.leason.pl/stawka-amortyzacji-przedmiotu-leasingu-a-wykup-czyli-jak-obliczyc-minimalna-wartosc-wykupu/

Po 30 miesiącach spłąty min. wykup kształtuje się na poziomie 7%.

 

Sądzę, że zamiast skracać umowę może pozostać przy 35 miesiącach z wykupem 1%, tylko zmienić harmonogram spłat:

-listopad – rata balonowa spłacająca w zasadzie cały kapitał z wyjątkiem wykupu oraz symbolicznej wartosci kapitału na kolejne raty,

-kolejne raty np. w wysokości np. 1 zł + VAT,

-na koniec wykup 1%.

 

W ten sposób prowadząc jeszcze działalnośc zaksięguje Pan w koszty w listopadzie prawie całą warotość pozostałą do spłaty. Następnie zawiesi/zlikwiduje działalność. Potem przez kilka miesięcy płaci Pan bardzo niskie raty, nie księgujac ich w koszty.

Na koniec wykupi Pan auto na siebie, jako osobę prywatną za ustalony 1% ceny początkowej.

 

Jeśli szukasz dobrego leasingu sprawdź naszą ofertę:

Oferta leasing maszyn

Oferta leasing auta:

Co z leasingiem po śmierci leasingobiorcy?

Czy po śmierci dotychczasowego leasingobiorcy spadkobiercy mogą kontynuować leasing? Jak rozliczyć umowę? Jakie opcje mają spadkobiercy?

 

Śmierć bliskiej osoby jest bolesna. Sytuację komplikuje konieczność zajęcia się sprawami związanymi z prowadzoną wcześniej firmą. Zawarta umowa leasingu jest jedną z takich spraw. Co się dzieje z umową leasingu po śmierci leasingobiorcy?

 

Wygaszenie umowy i zwrot przedmiotu leasingu

Ogólne warunki umowy leasingu (OWUL) większości dużych firm leasingowych mówią o wygaszeniu umowy z dniem śmierci leasingobiorcy. Wtedy spadkobiercy zwracają przedmiot leasingu do leasingodawcy (na własny koszt i zazwyczaj na plac ze sprzętem poleasingowym). Ten wystawia przedmiot na aukcję. Za uzyskane środki rozlicza umowę a nadwyżkę przekazuje spadkobiercom. Jeśli kwota ze sprzedaży jest mniejsza, niż kwota pozostała do spłaty – zwróci się z roszczeniem do spadkobierców. Jeśli śmierć nastąpiła w wyniki wypadku i przedmiot leasingu miał szkodę całkowitą leasingodawca pokryje swoje roszczenia z ubezpieczenia a nadwyżkę przekaże spadkobiercom.

 

Kontynuacja umowy przez spadkobierców po śmierci leasingobiorcy

Aby kontynuować umowę leasingu spadkobierca musi zarejestrować działalność i zgłosić chęć kontynuacji. Może to być dowolny ze spadkobierców, choć najczęściej jest to mąż/żona. Spadkobierca musi udokumentować swoje prawa do spadku oraz fakt kontynuacji działalności. Kontynuacja wymaga podpisania aneksu do umowy (i uiszczenia stosownej opłaty za aneks, najczęściej kilkaset złotych). Umowa jest kontynuowana na dotychczasowych warunkach. Niektórzy leasingodawcy narzucają czas, w którym można aneksować umowę. Przykładowo Mleasing daje 60 dni na zawarcie aneksu licząc od daty śmierci dotychczasowego leasingobiorcy.

 

Wykup przez spadkobierców

Jeśli spadkobiercy nie chcą kontynuować umowy (bo np. nie zamierzają przejąć działalności po zmarłej osobie) ale chcą wykupić przedmiot leasingu mogą to zrobić po cenie rynkowej. To rozwiązanie może być nieopłacalne. Przykładowo jeśli do spłaty leasingu pozostało 20 000 zł a wartość rynkowa pojazdu wynosi 30 000 zł to sprzedaż nastąpi za 30 000 zł. Wyjściem z tej sytuacji jest aneksowanie umowy na spadkobiercę i dopiero później zakończenie umowy przed czasem. Wtedy poniesiesz koszty aneksu i koszty przedwczesnego zakończenia umowy leasingu. Jeśli umowa leasingu operacyjnego nie trwa jeszcze co najmniej 40% zwykłego czasu amortyzacji przedmiotu (a więc co najmniej 2 lat dla samochodów, 3 lat dla ciągników siodłowych oraz większości maszyn) to wykup nastąpi albo po wartości rynkowej, albo po wartości do spłaty, w zależności która z nich jest wyższa. Gdy umowa trwa powyżej 40% zwykłego czasu amortyzacji – wykupujesz po wartości pozostałej do spłaty.

 

Śmierć leasingobiorcy a forma prawna prowadzonej działalności

Powyższe informacje mają zastosowanie gdy zmarł właściciel działalności jednoosobowej, bądź wspólnik spółki cywilnej składającej się tylko z dwóch wspólników. Wtedy bowiem wraz ze śmiercią właściciela/wspólnika umiera również firma.

W pozostałych formach prowadzonej działalności (w tym w ramach spółki cywilnej mającej min. 3 wspólników) śmierć wspólnika nie skutkuje zakończeniem działalności firmy. Zatem umowa leasingu jest kontynuowana na dotychczasowych zasadach.

Szczegółowych informacji o sposobie postępowania po śmierci leasingobiorcy udzieli Ci firma leasingowa, która udzieliła leasingu.

 

Kolejne leasingi po przejęciu firmy przez spadkobiercę

Gdy spadkobierca zdecyduje się przejąć i kontynuować działalność po zmarłej osobie początkowo może mieć trudność z uzyskaniem leasingu (nie dotyczy samochodów). Jeśli okaże dokumenty potwierdzające kontynuację a firma działa w oparciu o kontrakty i będą one dalej w mocy – szanse rosną. Jedna z naszych klientek przejęła firmę po zmarłym mężu. Mimo, że pracownicy zostali w firmie i działalność opierała się na stałych umowach to w rok po śmierci firma zanotowała blisko 50% spadek sprzedaży. Sprzedaż bowiem opierała się na właścicielu, a kontrahenci nie byli przekonani, czy firma w terminie wykona zlecenia bez jego osoby. Potrzeba było 2 lat, aby sprzedaż wróciła do wcześniejszej skali. I dopiero wtedy można było pomyśleć o leasingu maszyn na większe kwoty.

 

Leasing samochodowy >>

Finansowanie maszyn i urządzeń >>:

Koszty dodatkowe w leasingu — jakie pojawiają się najczęściej?

Czy myśląc o leasingu skupiasz się na wysokości comiesięcznych rat? Oprócz nich poniesiesz także dodatkowe koszty. Jakie? W artykule dokładnie omówię tę kwestię.

Analizując opłacalność leasingu, przedsiębiorcy biorą pod uwagę przede wszystkim wysokość miesięcznych rat. Choć jest to najważniejszy koszt, warto zwrócić uwagę także na dodatkowe opłaty.

Dodatkowe koszty leasingu, czyli jakie?

Opłaty dodatkowe to wszystkie opłaty nieuwzględnione w harmonogramie, czyli inne niż miesięczne raty, czynsz inicjalny i kwota wykupu. Części z nich, np. kosztów ubezpieczenia komunikacyjnego nie unikniesz. Przed innymi, np. opłatami za fotoradary czy opóźnienie w spłacie rat — z powodzeniem możesz się ustrzec.

 

Najczęściej naliczane dodatkowe koszty leasingu to:

  • opłaty za ubezpieczenie komunikacyjne. Wszyscy leasingodawcy wymagają zawarcia nie tylko obowiązkowej polisy OC, ale również AC i NNW. W zależności od warunków umowy, możesz skorzystać z polisy ich lub zewnętrznej. Wybór polisy zewnętrznej zazwyczaj skutkuje naliczeniem opłaty za administrowanie polisą zewnętrzną. W zależności od leasingodawcy wynosi ona od 100 do 300 zł netto rocznie;
  • opłaty za ubezpieczenie majątkowe (w przypadku leasingu maszyn i urządzeń). Taka polisa chroni przedmiot przed kradzieżą, zniszczeniem, uszkodzeniem, przepięciami, pożarem itd. Im dłuższy leasing, tym większy koszt ubezpieczenia. Wyszczególnienie kosztów – ubezpieczenie leasingu.
  • opłaty za opcjonalne ubezpieczenia dodatkoweubezpieczenie GAP do leasingu i ubezpieczenie na życie. Koszt każdej z polis liczony jest od wartości przedmiotu leasingu i opłacany co miesiąc z ratami leasingu;
  • opłata za rejestrację (w przypadku leasingu aut i ciągników rolniczych). Leasingodawca, który rejestruje pojazd w urzędzie, ponosi z tego tytułu opłatę. Wynosi ona 180,50 zł w przypadku rejestracji nowego auta z Polski i 256 zł w przypadku auta sprowadzanego zza granicy. Zazwyczaj dolicza do niej także swoją marżę. W zależności od firmy pełna opłata za taką czynność wynosi od 315 do 450 zł netto;
  • koszt wyceny, która ma na celu określenie wartości rynkowej używanego przedmiotu leasingu. W zależności od przedmiotu leasingu wykonuje ją pracownik leasingodawcy lub zewnętrzny rzeczoznawca majątkowy. Koszt wyceny wynosi przeciętnie od 250 zł do 1000 zł netto (w zależności od rodzaju i wartości przedmiotu leasingu). Dla aut wynosi najczęściej od 250 do 350 zł netto, dla maszyn więcej. Za wycenę płacisz tylko wtedy, gdy dokonuje jej zewnętrzny rzeczoznawca dokonujący oględzin przedmiotu. Zobacz kiedy potrzebna jest wycena do leasingu.
  • opłaty za opóźnienia w spłacie leasingu (odsetki + koszty wezwań/upomnień). Jeśli spóźnisz się ze spłatą raty, leasingodawca może rozpocząć procedurę windykacyjną i obciążyć Cię dodatkowymi kosztami. W zależności od firmy koszt pojedynczego monitu wynosi od 50 do 79 zł. Wysokość odsetek jest określona zapisami umowy i nie może przekroczyć 14% w skali roku (maksymalne odsetki za opóźnienie);
  • koszty zmiany harmonogramu spłat (aneks do umowy). Przedsiębiorca, który zechce zmienić harmonogram spłat, słono za to zapłaci. Koszty takiej czynności wahają się bowiem od 200 do 1250 zł netto;
  • opłaty za fotoradary. Właścicielem leasingowanego pojazdu jest leasingodawca. Do niego trafi więc informacja o przekroczeniu prędkości, którą zarejestrował fotoradar. Za wskazanie danych leasingobiorcy, firma leasingowa naliczy opłatę w wysokości od 49 do 85 zł netto;
  • koszty cesji. Chcesz dokonać cesji umowy na inny podmiot? Taka operacja będzie kosztować Cię od 499 aż do 1500 zł netto;
  • opłata za możliwość używania auta przez inną osobę. Nie wszyscy wiedzą, że zgodnie z umową leasingową jedynym kierowcą leasingowanego auta może być leasingobiorca, jego rodzina oraz pracownicy firmy.. Jeśli chcesz, aby pojazd mógł prowadzić ktoś inny, musisz dodatkowo zapłacić. Od 200 do 325 zł netto;
  • opłata za możliwość wyjazdu za granicę. Niektórzy leasingodawcy pobierają opłatę także za możliwość używania pojazdu poza granicami kraju. Jeśli opłata występuje – wynosi zwykle 50 zł netto.
  • opłata za wcześniejsze zakończenie umowy. Jeśli chcesz lub musisz (np. z powodu kradzieży auta), zakończyć umowę przed terminem, leasingodawca obciąży Cię opłatą w kwocie od 500 do 1250 zł netto.

 

Dodatkowym kosztem może być także wzrost raty, wynikający ze zmiany stóp procentowych. Przy niewielkich zmianach różnica nie wynosi jednak więcej niż kilka — kilkanaście złotych miesięcznie. Wyjątkiem są umowy leasingu na stałej stopie. W ich przypadku kwota raty pozostanie taka sama, pomimo wahań stóp procentowych.

 

Zanim podpiszesz umowę leasingową

Zanim podpiszesz umowę leasingową, koniecznie zajrzyj do Tabeli Opłat i Prowizji. Taki dokument zawiera informacje na temat wszystkich dodatkowych opłat — kwot oraz warunków naliczania.

Mając świadomość dodatkowych kosztów, podejmiesz decyzję świadomie. Unikniesz również frustracji, związanej z naliczeniem kosztów, z których zwyczajnie nie zdawałeś sobie sprawy.

 

Ryczałt zamiast Tabeli opłat i prowizji

Niektórzy leasingodawcy stosują zryczałtowaną roczną opłatę zamiast tradycyjnej Tabeli opłat i prowizji. Płacąc od 145 zł do 200 zł netto rocznie, leasingodawca nie naliczy już typowych opłat z tabeli, m.in. za rejestrację pojazdu, za zmianę harmonogramu spłat, fotoradary i inne.

 

Szukasz oferty finansowania sprzętu lub samochodu?

Leasing maszyn

Leasing na nowe auto:

Czy leasing jest bezpieczny? Zagrożenia związane z leasingiem. Jak im zapobiec na etapie zawarcia umowy?

Czy leasing samochodu jest bezpieczny? To ważne pytanie gdy bierzesz auto w leasing. Dziś wyjaśnię, jakie zagrożenia niesie za sobą leasing samochodu. Podpowiem również jak zminimalizować ryzyko i zabezpieczyć się już na etapie zawarcia umowy.

 

Leasing a zagrożenia – co może nas spotkać?

Leasing pojazdu niesie ze sobą ryzyka, np. kradzieży, uszkodzenia czy spadku wartości pojazdu. Dzięki odpowiedniej konstrukcji umowy leasingowej oraz zastosowaniu właściwych narzędzi możesz wyeliminować zagrożenia.

 

Spadek wartości przedmiotu leasingu a saldo do spłaty

Czasem saldo spłaty przewyższa wartość przedmiotu. Gdy dojdzie do kradzieży pojazdu lub szkody całkowitej, leasingobiorca może mieć problemy z „zamknięciem” umowy.

Rozwiązanie: bezpieczna struktura oferty

Aby wyeliminować takie ryzyko, warto zadbać o bezpieczną strukturę spłaty. Taką zapewni Ci np. wyższa kwota wkładu własnego i niewielka kwota wykupu. Kolejnym zabezpieczeniem jest GAP (o którym więcej poniżej). Najmniej bezpieczną opcją jest leasing bez wkładu własnego, z wysoką kwotą wykupu.

 

Kolizja i uszkodzenie pojazdu

Stłuczki i wypadki. Choć większość z nas stara się jeździć bezpiecznie, nie sposób całkowicie wyeliminować takich zdarzeń. I po to właśnie są polisy ubezpieczeniowe. W leasingu są zawsze obowiązkowe.

 

 

Kradzież lub szkoda całkowita

Gdy pojazd zostanie skradziony lub ulegnie wypadkowi (szkoda całkowita) otrzymasz odszkodowanie z polisy AC. Jeśli kwota świadczenia będzie zbyt niska aby spłacić raty leasingu i koszty wcześniejszego zakończenia umowy, różnicę będziesz musiał pokryć z własnej kieszeni.

 

Rozwiązanie: polisa GAP

Jeśli chcesz uniknąć takiego scenariusza, kup polisę GAP. Jest to ubezpieczenie od utraty wartości samochodu działające w przypadku szkody całkowitej lub kradzieży pojazdu. Posiadając GAP, ubezpieczyciel wypłaci różnicę między wartością rynkową pojazdu a jego wartością z faktury zakupu. GAP oferowany jest w wariantach fakturowym, finansowym lub indeksowym. O różnicach pomiędzy nimi przeczytasz tutaj: https://www.leason.pl/ubezpieczenie-gap-w-leasingu-co-to-jest-i-czy-warto/.

 

Śmierć lub trwała niezdolność do pracy leasingobiorcy

Przy śmierci leasingobiorcy umowa wygasa z dnia na dzień. Jeśli rodzina zmarłego nie będzie chciała(lub mogła) jej kontynuować, leasingowane dobra wrócą do leasingodawcy. Ten je spienięży, pokryje zaległe raty, a pozostałą uzyskaną ze sprzedaży kwotę przekaże spadkobiercom. Zdarza się także, że kwota pozostała do spłaty jest większa, niż cena uzyskana na aukcji.

 

Rozwiązanie: ubezpieczenie na życie do umowy leasingu

Aby zminimalizować finansowe konsekwencje śmierci leasingobiorcy, można wraz z umową leasingu zawrzeć polisę na życie. Większość polis przewiduje:

  • w przypadku śmierci leasingobiorcy — spłatę wszystkich rat do końca trwania umowy;
  • w przypadku śmierci w wyniku wypadku komunikacyjnego — wypłatę dodatkowego świadczenia;
  • w przypadku niezdolności do pracy — spłatę kilku lub kilkunastu rat leasingowych.

 

Dzięki takiemu ubezpieczeniu ochronisz swoich bliskich i zapewnisz im finansowe bezpieczeństwo — bardzo ważne w tak trudnym czasie.

 

Szukasz oferty dla siebie?

Leasing samochodów i maszyn >> Nowe auto leasingfinansowanie maszyn i urządzeń, Leasing na samochód używany:

Dlaczego dywersyfikacja leasingodawców jest dobra i wskazana?

Spłacasz kilka lub kilkanaście umów leasingowych? Masz zamiar podpisać kolejną? Pomyśl o dywersyfikacji leasingodawców. W artykule wyjaśnię Ci, dlaczego warto to zrobić.
Dywersyfikacja to różnicowanie asortymentu produkcji lub usług w celu wyeliminowania ryzyka. W odniesieniu do leasingu dywersyfikację należy rozumieć jako zawarcie kilku umów leasingowych z różnymi leasingodawcami.

Przykład. Jeśli posiadasz już kilka albo kilkanaście umów leasingowych i chcesz podpisać kolejną, skorzystaj z usług nowego leasingodawcy.

 

Dlaczego warto postawić na dywersyfikację leasingodawców?

 

Wśród najważniejszych korzyści należy wymienić:

  • Zmniejszenie ryzyka nagłej utraty płynności finansowej. Wyobraź sobie, że zawarłeś kilkanaście lub kilkadziesiąt umów z jedną firmą leasingową. Jeśli z jakiekolwiek przyczyny leasingodawca wypowie je w jednym momencie. Stabilność Twojego biznesu stanie pod ogromnym znakiem zapytania. Dywersyfikacja będzie więc skutecznym sposobem na eliminację takiego scenariusza;
  • Ograniczenie konsekwencji przejściowych problemów finansowych. Jeśli z powodu przejściowych problemów finansowych, przestaniesz spłacać jedną umowę, leasingodawca może wypowiedzieć wszystkie. A to może skutkować wspomnianą wyżej utratą płynności finansowej. Jeśli „kłopotliwa” umowa jest jedyną, jaką posiadasz w danej firmie, nie musisz się obawiać. W najgorszym przypadku leasingodawca wypowie wyłącznie ją;
  • Możliwość otrzymywania leasingu w uproszczonej formule. Przy dużym zaangażowaniu w jednej firmie leasingowej, każdy kolejny leasing wymaga okazania dokumentów do pełnej procedury. A to oznacza dłuższy czas oceny zdolności do spłaty oraz konieczność dostarczania coraz większej liczby zaświadczeń;
  • Możliwość otrzymywania leasingu na korzystniejszych warunkach. Duże zaangażowanie często kusi leasingodawcę do stawiania coraz bardziej restrykcyjnych warunków Kolejny leasing? Tak, ale wyłącznie z większą wpłatą początkową lub poręczeniem prywatnym. Jako nowy klient konkurencyjnej firmy możesz otrzymać zdecydowanie lepszą propozycję.
  • Oferty poszczególnych leasingodawców zmieniają się w czasie. To, że rok temu dostałeś najlepszą ofertę w firmie X, wcale nie musi oznaczać, że wciąż oferuje ona najlepsze warunki. Dywersyfikacja pozwoli Ci więc wybierać najlepsze oferty, dostosowane do aktualnych potrzeb Twojej firmy.

 

Jeden z naszych pierwszych klientów przez kilkanaście lat był stałym klientem dużego leasingodawcy. Co prawda załatwiał leasing szybko, ale na każdej umowie sporo przepłacał. Dopiero po kontakcie z nami uświadomił sobie, jak bardzo. A w jednym czasie ma aktywnych od 10 do 15 leasingów . W 2008 roku powierzył nam zorganizowanie pierwszego leasingu, potem kolejnego i kolejnego, i kolejnego… Współpraca trwa do dziś. W tym czasie wziął leasing w kilku firmach leasingowych, dobieranych każdorazowo do zadania. Dało to oszczędności idące w dziesiątki tysięcy złotych.

 

Chcesz uniknąć konieczności samodzielnego analizowania warunków i porównywania poszczególnych ofert? Skorzystaj z usług profesjonalisty. Dobry broker może pomóc w doborze odpowiednich leasingodawców i jest na bieżąco z ofertą rynkową.

Leasing maszyn

Leasing auta:

Co warto wiedzieć o podpisywaniu protokołu odbioru do leasingu? Protokół zdawczo — odbiorczy to dokument, który szczegółowo określa stan techniczny, parametry oraz ewentualne wady przedmiotu leasingu. Stanowi on integralną część umowy leasingowej i musi zostać podpisany zarówno przez leasingodawcę, jak i leasingobiorcę. W którym momencie należy go podpisać i na co zwrócić szczególną uwagę?

 

Czym jest protokół zdawczo – odbiorczy?

Mówiąc w sporym uproszczeniu, podpisując protokół zdawczo — odbiorczy leasingobiorca potwierdza, że odebrał przedmiot o określonych parametrach i właściwościach. Wskazuje również, że nie ma w stosunku do niego żadnych zastrzeżeń. Leasingodawca deklaruje natomiast, że takowy przekazał. Czasem zdarza się, że doradcy leasingowi proszą klientów o podpisanie protokołu w momencie zawarcia umowy. Po faktycznym odbiorze przedmiotu nanosi się jedynie właściwe daty, co pozwala zaoszczędzić sporo czasu i uniknąć konieczności ponownego spotkania obu stron. Po odbiorze doradca nanosi datę i wysyła protokół do centrali, celem podpisania go przez leasingodawcę. Czasem zdarza się jednak, że nie wszystko idzie gładko…

 

Co może pójść nie tak?

Wyobraź sobie, że doradca lesingowy poprosił klienta o podpisanie protokołu podczas podpisywania umowy. Nieświadomy konsekwencji takiego ruchu leasingobiorca przystał na tę propozycję i złożył na dokumencie swój podpis. Jeśli na skutek zwykłego niedopatrzenia lub świadomego działania (np. po to, aby wykonać założony plan) doradca wyśle dokumenty do centrali jeszcze przed faktycznym odbiorem przedmiotu, a dostawca dostarczy fakturę, to na ich podstawie leasingodawca zapłaci dostawcy. A to może być źródłem sporych problemów. Zarówno dla leasingodawcy, jak i leasingobiorcy. Podpisanie protokołu zdawczo – odbiorczego, a dokładniej moment, w którym się to dzieje jest więc bardzo istotny dla obu stron.

 

Jeśli obie strony podpiszą dokument przed fizycznym przekazaniem przedmiotu, może się okazać, że:

  • jego parametry różnią się od tych, zawartych w protokole. Leasingobiorca odbierze więc inny przedmiot, niż wynika to z podpisanego wcześniej dokumentu. Ma to szczególne znaczenie, jeśli decydujemy się wziąć leasing na maszyny. Bardzo często są to zaawansowane technicznie sprzęty, dostarczane na indywidualne zamówienie. Sprawdzenie, „czy wszystko się zgadza” oraz porównanie stanu faktycznego z danymi zawartymi w protokole jest więc w tym przypadku absolutnym priorytetem;
  • maszyna nie działa lub jej sposób działania pozostawia wiele do życzenia. Wyegzekwowanie naprawy od dostawcy już po podpisaniu przez klienta protokołu może okazać się trudne, a czasem wręcz niemożliwe;
  • w przypadku wypowiedzenia umowy i konieczności odebrania przedmiotu leasingobiorcy, leasingodawca nie będzie mógł odzyskać kwoty, jaka została za niego zapłacona. Może mieć również kłopoty, aby odzyskać sam przedmiot leasingu;
  • leasingodawca poniesie straty z tytułu niezaspokojonego zadłużenia wynikającego z rozliczenia umowy leasingu. Przedmiotem transakcji — zgodnie z jej zapisami — był przecież zupełnie inny przedmiot.

 

Kiedy należy podpisać protokół zdawczo — odbiorczy?

Protokół zdawczo — odbiorczy należy podpisać po faktycznym odbiorze przedmiotu. Zanim tego dokonasz, koniecznie przeprowadź dokładne oględziny, sprawdź stan techniczny i parametry przedmiotu (w tym numer seryjny). Upewnij się również, że „wszystko działa tak, jak powinno” i żadna kwestia nie budzi Twoich zastrzeżeń.

Przy maszynach często płatności do sprzedawcy przelewane są w 3-4 transzach. Powszechną praktyką jest płatność ostatniej transzy (zwykle 10%) po podpisaniu protokołu odbioru. Dzięki temu łatwiej wpłynąć na sprzedawcę, żeby usunął ewentualne usterki czy braki. Dopóki tego nie zrobi, leasingobiorca nie podpisze protokołu, a dostawca nie dostanie ostatniej transzy. W interesie sprzedawcy leży więc jak najszybsza reakcja, żeby otrzymać ostatnią transzę.

 

Szukasz korzystnej oferty dla siebie? Sprawdź nasze propozycje na finansowanie maszyn i urządzeń! Mikołaj rozdaje… leasingi! – Wywiad z Mikołajem Łagowskim

Z branżą leasingu związany od 2008r, od początku zajmował się leasingami maszyn. W wywiadzie opowiada o swoich początkach, wpływie leasingu na podatki firmy i ciężkich przypadkach leasingowych. O dobrych książkach, mentalności przedsiębiorcy, spełnianiu marzeń i swoich pasjach. Wywiad przeprowadził Paweł Huma.

 

 

Cześć, Mikołaj!

 

Cześć, Paweł.

 

Czym się zajmujesz?

 

Pomagam ludziom w uzyskaniu leasingu. Takiego, na jaki zasługują. I na takich warunkach, na jakich by chcieli, a nie takich, jakie narzuca im firma leasingowa, niezależnie od ich sytuacji.

 

Jest to temat dość ciekawy, w szczególności że sam próbowałem kilka razy zdobyć leasing, jakoś go ugryźć. Ale mnie na razie interesuje, skąd tak naprawdę jesteś, czy jesteś tym rodowitym centusiem Krakusem, że zająłeś się tymi finansami, czy może jesteś z innego miasta?

 

OK, więc taki krótki rys historyczny. Nie jestem rodowitym Krakusem, chociaż mieszkam w tym mieście od 14 lat i czuję się nim – pozdrowienia dla tych, którzy mieszkają tu od kilku pokoleń! Pochodzę z Bełchatowa, z województwa łódzkiego, 50 km pod Łodzią. Podkreślam to, bo Bełchatów kojarzy się ze Śląskiem. To dlatego, że mamy tam dużą kopalnię odkrywkową węgla brunatnego, a nie kamiennego. Jak wiele młodych osób, trafiłem do Krakowa na studia na Uniwersytet Ekonomiczny. Na studiach poznałem swoją żonę i tak w tym mieście zostałem, przy czym Kraków zawsze mnie ciągnął. Będąc w liceum marzyłem, żeby to tutaj właśnie studiować. Nie miałem jeszcze wtedy sprecyzowanych planów, czy chcę tu mieszkać, czy nie, ale z perspektywy czasu nie żałuję.

 

Czyli skończyłeś studia, zostałeś w Krakowie i teraz prowadzisz własną działalność gospodarczą. Jak do tego doszło, że znajdujesz się w tym momencie na tym etapie swojego życia? Czym się wcześniej zajmowałeś?

 

Muszę się trochę cofnąć w czasie. Będąc jeszcze młodym chłopakiem w liceum, zupełnie przypadkiem trafiłem na ogłoszenie o książce „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosakiego. Jak przeczytałem zajawkę tej książki, poczułem, że muszę ją kupić. Zamówiłem ją poprzez sprzedaż wysyłkową. Przyszła, przeczytałem ją chyba ze trzy razy. To była pierwsza książka z tematyki samorozwoju, którą przeczytałem. Wywarła na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem dowiedzieć się więcej, czym jest pieniądz, o co chodzi w zarządzaniu pieniędzmi, dlaczego jedni są bogaci, inni nie. Wybrałem więc ekonomiczny kierunek studiów, aby się więcej o tym pieniądzu dowiedzieć. W międzyczasie pojawiło się marzenie, że w przyszłości zamiast pracować na etacie, chciałbym zostać przedsiębiorcą, zatrudniać ludzi. Będąc w liceum nie myślałem jeszcze o tym, aby podejmować jakieś działania w kierunku przedsiębiorczości. Na studiach, ku mojemu zaskoczeniu, o tym pieniądzu wykładano suchą teorię. Nie było zajęć o tym, dlaczego ktoś się bogaci, a inny nie. Więc w wolnym czasie zacząłem sam chodzić na kursy samorozwoju, szkolenia, czytać następne książki. Gdzieś po drodze zrodził mi się pomysł, aby otworzyć portal najbogatsi.pl i pisać o tych najbogatszych ludziach, publikować ich rankingi. Rozumiałem bogactwo nie tylko przez pryzmat pieniądza, ale też innych sfer życia, czyli żeby mieć udane życie prywatne, przyjaciół, cieszyć się dobrym zdrowiem. Nie tylko, aby w jednej sferze osiągać niesamowite sukcesy, a pozostałe zaniedbać, ale żeby to wszystko było zrównoważone.

 

Odniosłem wrażenie, że znalazłeś złoty środek na życie, czy tak jest? Bo każdy z nas chce mieć dużo pieniędzy, a już zapominamy o zdrowiu, o rodzinie, a w obecnych czasach także o czasie wolnym dla siebie, kiedy to możemy się „podrapać po tyłku”, ale też zainwestować w siebie. Czy możesz powiedzieć, że w stu procentach już masz szczęście w każdej z tych sfer, czy jednak czegoś Ci brakuje? Kolano Ci nawala, brakuje Ci czasu, żeby obejrzeć film z małżonką?

 

Nie mogę powiedzieć, abym w stu procentach czuł się spełniony. Ja w ogóle w życiu kieruję się taką maksymą, że jestem wdzięczny za to, co mam, równocześnie jestem niezadowolony, bo wiem, że mogę osiągnąć więcej zarówno jeśli chodzi o zdrowie, relacje międzyludzkie, jak i rozwój mojego biznesu czy finanse. Więc cieszę się i jestem wdzięczny za to, co już do tej pory osiągnąłem. I jednocześnie chcę więcej.

 

Wiem, że na tych studiach przeczytałeś masę książek i bardzo korci mnie, jaką drugą książkę o samorozwoju, finansach możesz polecić słuchaczom, która wywarła na Tobie wrażenie, a którą warto przeczytać?

 

Bardzo dobra książka o finansach osobistych to „Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie” autorstwa T. Harva Ekera, który prowadzi w Polsce szkolenia Millionaire Mind Intensive. To są trzydniowe intensywne szkolenia, bodajże w Warszawie. Polecam je przejść, brałem w nich udział w 2009 r., kiedy to musiałem lecieć aż do Londynu, aby się przeszkolić, bo w Polsce jeszcze ich wtedy nie było. Książka jest na polskim rynku od dawna i pomaga poukładać sobie, w jaki sposób zarządzać domowym budżetem, żeby zaczął on rosnąć, a nie tylko rozpływał się cały czas. Pomaga też zidentyfikować nasze przekonania na temat pieniędzy. Okazuje się, że większość z nich wynosimy z domu i potem nieświadomie powielamy wzorce, które zaszczepili nam rodzice. Często są to wzorce, które nie nadają się do niczego i sabotują nasze wysiłki, żeby coś osiągnąć.

 

Dwie pozycje książkowe za nami, nie będę Cię pytał o resztę, bo śmiem twierdzić, że mógłbyś całą biblioteczkę przytoczyć, przynajmniej z tego samorozwoju i odnośnie finansów.

 

Mam dość dużą biblioteczkę w domu, więc pewnie mógłbym.

 

Powiedz, jak zaczęła się Twoja kariera finansowa?

 

Jak wspomniałem, miałem marzenie o prowadzeniu własnej firmy. Problem, jaki spotyka wielu młodych ludzi, jest taki, że mają to marzenie, tylko na niczym konkretnym się nie znają. Bo jeśli nie mamy jakichś zainteresowań stricte specjalistycznych, które możemy potem przekuć w biznes, to zwykle jest tak, że w pewnym momencie lądujemy czy to w pracy, czy na praktykach, zaczynamy się czegoś uczyć, a potem nasza ścieżka już w tym kierunku podąża. U mnie było tak, że jeszcze w tracie studiów organizowałem ze znajomymi takie wyjazdy zagraniczne do Szwecji, gdzie we własnym zakresie szukaliśmy sobie różnego rodzaju pracy dla mieszkańców Sztokholmu. Pomagaliśmy im najczęściej w remontach domów, pracach fizycznych w ogródku itp.. Pracowaliśmy intensywnie przez dwa miesiące. Była to ciężka praca fizyczna, ale na tamte czasy dawała świetne zarobki dla młodego człowieka, bo pamiętam, że z takiego wyjazdu potrafiłem przywieźć na czysto ok. 15 tys. zł. To były dla mnie dobre pieniądze, które pozwalały mi funkcjonować przez kolejny rok, nie brakowało mi ich na jakieś moje zachcianki. Przy okazji trzeciego wyjazdu zabrałem ze sobą już siedem osób i organizowałem im wszystkim pracę. Przez ponad miesiąc wszyscy mieliśmy co robić, dzień w dzień. Dla nas było to duże osiągnięcie, bo nikt nas wtedy nie zatrudniał na stałe. Wyobraźcie sobie, że jadąc do Szwecji za pierwszym razem, braliśmy namioty. Spaliśmy na polu namiotowym, w dzień roznosiliśmy ulotki po domach i ludzie z tych ulotek dzwonili z propozycjami pracy.

 

Czyli organizowałeś ludziom robotę, organizowałeś ten wyjazd?

 

Jechaliśmy wspólnie ze znajomymi, to byli moi przyjaciele i są nimi do dzisiaj. Ja znałem najlepiej język angielski, więc na mnie spoczywały wszystkie rozmowy, negocjowanie kontraktów. Wspólnymi siłami roznosiliśmy ulotki, więc mogliśmy w ten sposób więcej terenu oznaczyć, niż gdybym to robił sam.

Jeśli chodzi o sprawy stricte zawodowe, kończąc studia, rozpocząłem pracę w Comarchu. Pracowałem tam przez pół roku jako wdrożeniowiec w dziale Stanów Zjednoczonych. Tu znowu przydał się ten angielski, który miałem na dobrym poziomie. Przez te pół roku zorientowałem się, że tego rodzaju praca nie jest dla mnie. Była to praca zarezerwowana dla introwertyków. Mimo że w pokoju siedziałem z siedmioma osobami, to okazało się, że prawie ze sobą nie rozmawiamy, a jeśli już, to nie na głos, tylko piszemy do siebie na czacie. Dla mnie to było dziwne i niezrozumiałe, ale przykład płynął z góry. Po pół roku stwierdziłem, że tak być nie może. Trafiłem do branży leasingowej. W zasadzie już dwa miesiące przed zmianą prowadziłem rozmowy z moim znajomym, który jakiś czas już w branży leasingowej pracował. Powiedział, że w najbliższym czasie planuje zmienić pracę, bo jego żona założyła firmę, fajnie jej się kręci, więc on ją wspomoże. Że zwolni się miejsce w jego firmie i czy nie chciałbym spróbować swoich sił w leasingu. Sądził, że nadawałbym się będąc otwartym na ludzi. Postanowiłem bliżej się temu przyjrzeć i tak trafiłem do branży leasingowej. Najpierw przez kilka dni chodziłem do biura, by zobaczyć, jak on pracuje, jeździłem z nim na spotkania, słuchałem, jak rozmawia z ludźmi. W międzyczasie złożyłem CV do jego firmy i zostałem zaproszony na rozmowę do Warszawy. Potem mnie przyjęli i przez jakiś czas tam pracowałem. Wymogiem zatrudnienia było otwarcie działalności. Samozatrudnienie sprawiło, że zacząłem już trochę inaczej myśleć, bo mogłem wystawiać faktury, robić jakieś koszty, czyli sprawiać, że płacę mniejsze podatki, czego nie może zrobić pracownik zatrudniony na etacie. Zacząłem krok po kroku spełniać swoje marzenie, otworzyłem własną działalność, co prawda jeszcze pracowałem dla kogoś, ale pierwszy krok został zrobiony. Jakiś czas później zrobiłem kolejne kroki.

 

Poruszyłeś ciekawą rzecz, mianowicie: potencjalny Kowalski i przedsiębiorca-etat kontra działalność gospodarcza. Działasz w branży leasingowej. Ja tak naprawdę przez większość mojego życia byłem przyzwyczajony do czegoś takiego jak pożyczka, miniratka, kredyt gotówkowy, po czym nagle ląduje mi to magiczne słowo „leasing”. Przed naszą rozmową sprawdziłem synonim tego słowa, spojrzałem do naszego rodzinnego języka i znalazłem strasznie głupie określenia tego słowa, np. „wydzierżawić” – co, jesteś dzierżawcodawcą? Dziwnie to brzmi. To słowo przeniknęło to naszego języka. Ale tak naprawdę chciałem się Ciebie zapytać, czym różni się leasing od zwykłego kredytu? Przed świętami zaleją nas reklamy tych wszystkich „ratek”, czy to dużych, czy małych, ale banki będą nam chciały dawać kredyty gotówkowe, więc czym taki kredyt gotówkowy na prezent różni się od leasingu, zakładając, że bierzemy kredyt czy leasing na laptopa?

 

Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego leasing od kredytu nie rożni się niczym, poze tym, że w leasingu nie będzie właścicielem tego laptopa. Z punktu widzenia przedsiębiorcy różnice są widoczne. Podstawowa jest taka, że leasing wpływa korzystnie na wysokość płaconych podatków, pomagając je obniżyć. Czyli każdą ratę leasingu, którą płacę co miesiąc, mogę odliczyć od podstawy opodatkowania, dzięki czemu płacę niższy podatek. Jeżeli wezmę leasing na krótki czas, mam większe raty. To pozwala mi szybciej zaliczyć w koszty przedmiot, który kupuję. W przypadku laptopa może nie zobaczymy takiej różnicy, ale jeśli kupujemy jakieś droższe przedmioty, np. samochód, maszynę do linii produkcyjnej, to są już dużo większe kwoty. I często takiej kwoty nie można jednorazowo zaliczyć w koszty, nawet jeżeli mamy gotówkę na zakup. Leasing pozwala bardzo dużą część maszyny zaliczyć w koszty jednorazowo, co ma ogromny wpływ na obniżenie podatku, który płacimy w danym miesiącu. Stąd jest chętnie wykorzystywany przez przedsiębiorców i z roku na rok tych leasingów udziela się w Polsce coraz więcej.

 

Nie każdy może wziąć leasing, może go wziąć tylko i wyłącznie przedsiębiorca. A jak to wygląda w przypadku samochodu? Czy mogę dostać leasing tylko na nowy samochód, czy jesteś w stanie załatwić leasing na samochód używany w jednej z firm leasingowych?

 

Można leasingować zarówno nowe samochody, jak i używane. Istotny tutaj jest wiek tego samochodu. W przypadku używanych ważne, żeby po zakończeniu umowy wiek samochodu nie przekroczył 10 lat. Czyli jeżeli znajdziemy sobie samochód pięcioletni – wszystko jedno, w jakich pieniądzach – możemy go jeszcze leasingować na pięć lat. Jeśli to będzie samochód siedmioletni, to na trzy lata. Suma wieku początkowego plus czasu trwania leasingu nie powinna przekroczyć 10 lat.

 

Jak zrobić, żeby nie zostać przy leasingu samochodu wpuszczonym w maliny? Chciałbym mieć niską ratę leasingową, bo mam przeznaczony jakiś kapitał na samochód. I teraz jak możemy tymi proporcjami żonglować albo gdzie możemy mieć jakieś widełki, żeby to było potem dla nas miesięcznie jak najbardziej korzystne?

 

Leasing daje się bardzo dobrze skonfigurować pod własne potrzeby. Jeśli szukasz jednorazowo tego wysokiego kosztu, możesz zdecydować się na wysoki wkład własny do leasingu i ten wkład własny jest jednorazowo kosztem. Maksymalny wkład własny wynosi 45%, minimalny 0%., chociaż zwykle jest to coś w granicach 5-10% (to są te minimalne wartości). Czyli poruszamy się w widełkach od 5-10% do 45% na dzień dobry. Jeżeli 45% to jest dla kogoś za mało, możemy jeszcze pomyśleć o tym, żeby podnieść pierwszą ratę leasingu, zamiast 1-2% do 15-20%. Dzięki temu w ciągu dwóch miesięcy dwie trzecie wartości samochodu mamy w kosztach. Tego nie da nam ani zakup za gotówkę, ani w kredycie, bo są mocne ograniczenia w szybkiej amortyzacji samochodów. Leasing trwa od 2 do 5 lat, przy czym są firmy leasingowe, które wydłużyły ten maksymalny okres  do 7 lat.

 

Ale kto trzyma samochód siedem lat?

 

Na przykład ktoś, kto od czasu do czasu potrzebuje coś przewieźć busikiem. Albo ktoś, kto kupuje samochód swoich marzeń za duże pieniądze, tylko nie do końca go na to stać. Stara się wydłużyć maksymalnie czas spłaty, żeby ratea była jak najniższa. W perspektywie czasu taka osoba często zrobi krok naprzód, rozwinie się. Zarabia lepiej i później taki leasing kończy nieco wcześniej, po prostu zamyka umowę przed czasem.

 

A jak to wygląda przy używanym samochodzie?

 

Dokładnie tak samo, tylko ten maksymalny czas leasingu to najczęściej pięć lat.

 

I to jest ta różnica?

W trakcie samego procesu załatwiania leasingu dochodzi wycena tego samochodu, bo przy używanych przedmiotach leasingodawca chcee mieć pewność, że kupuje po wartości rynkowej lub zbliżonej do rynkowej.

 

Czyli nie ma tak łatwo, że idę, kupuję, załatwiam, decyzja kredytowa w 15 min i wyjeżdżam samochodem ze sklepu?

 

Nie, w 15 minut nie załatwimy leasingu samochodu. Czasami decyzję możemy dostać bardzo szybko od złożenia wniosku, ale decyzja a uruchomienie umowy to są dwie różne rzeczy. Bo taką umowę trzeba przygotować (wprowadzić dane), podpisać, następnie wpłacić wkład własny do tego leasingu. Później jeszcze musimy wziąć wszystkie dokumenty od samochodu, zarejestrować ten samochód i dopiero gdy jest zarejestrowany i ubezpieczony, firma leasingowa zleca płatność. Więc tu jest szereg czynności do wykonania i wiele osób bierze udział w tym procesie. Dlatego nie trwa to jeden dzień, tylko jeśli załatwimy to w dwa, trzy dni, to jest naprawdę dobrze, a standardowo trwa to tydzień, czasami dłużej.

 

Ten tydzień czasu jest w momencie, gdy kupujemy samochód w miejscu zamieszkania, czyli jak jestem z Krakowa, kupuję samochód w Krakowie, ale co w przypadku, gdy spodobał mi się wóz w Warszawie. To co, ja tak z tymi dokumentami bujam się Kraków-Warszawa, Kraków-Warszawa?

 

Nie, tu wykorzystujemy kurierów. Umowę podpiszemy z Tobą na miejscu w Krakowie, natomiast same dokumenty do rejestracji zostaną wysłane przez sprzedawcę kurierem.

 

Powiedziałeś przed chwilą „leasing operacyjny”, a są jeszcze jakieś inne?

 

W Polsce funkcjonuje jeszcze leasing finansowy, jest nieco mniej popularny niż operacyjny. I te dwa leasingi różnią się między sobą konsekwencjami podatkowymi. Bo w leasingu operacyjnym każdą opłatę leasingową, którą płacimy, zaliczamy sobie w koszty w miesiącu, w którym ona wystąpiła. Czyli jeśli w listopadzie dostaję pierwszą ratę leasingu, to będę w listopadzie traktował ją jako koszt uzyskania przychodu. W przypadku leasingu finansowego nie jest tak łatwo, bo on trochę bardziej swoją konstrukcją przypomina kredyt. Odsetki są kosztem, kapitał amortyzujesz. Podobnie jak przy kredycie.

 

Strasznie to brzmi. Czuję się, jakbym siedział co najmniej na studiach. Ten język jest dla mnie prawie jak prawniczy.

 

Zgadza się. Ale to ma potem duże konsekwencje dla przedsiębiorcy, jeśli nie do końca się w tym odnajduje. Łatwo popełnić błąd. Są takie sytuacje, w których ten leasing finansowy jest korzystniejszy dla przedsiębiorcy. Przykładowo: klientem jest lekarz. Lekarze co do zasady nie są płatnikami podatku VAT. Nie są vatowcami, czyli nie mogą tego podatku VAT odliczać od zakupów. Dodatkowo sprzęty medyczne takie jak unit stomatologiczny mają stawkę VAT 8%. Co się stanie, jeśli lekarz zdecyduje się wziąć taki unit stomatologiczny w leasing operacyjny? Będzie co miesiąc wrzucał wszystkie raty brutto w koszty, ale podrożeje mu ten unit, jeżeli chodzi o VAT, z 8% do 23%. Dlaczego? Bo leasing operacyjny to jest usługa podlegająca stawce VAT 23%. I jeżeli mamy 8% stawki VAT w przedmiocie, to niestety w ratach zostanie to podniesione do 23%. A lekarz tego VAT-u nie będzie miał możliwości odliczyć. W jego przypadku korzystniej będzie skorzystać z tego leasingu finansowego, który traktowany jest jak dostawa towaru i przyjmuje taką stawkę VAT, jaką ma towar.

 

Ta ostatnia wypowiedź dużo bardziej mi to rozjaśniła. Podałeś mi konkretny przykład, więc już mniej więcej widzę, o co chodzi.

 

I podobnie jest z innymi działalnościami, które nie są vatowcami. A jeżeli mamy samochody używane, to większość z nich sprzedawana jest na fakturę VAT marża, która nie zawiera w sobie VAT-u, który można by było odliczyć. I znowu, jeżeli kupujemy samochód bez VAT-u, a weźmiemy leasing operacyjny, to nagle doliczamy sobie 23% VAT-u. Tu jeszcze można dodać, że w Polsce mamy ograniczenia, jeśli chodzi o odliczanie VAT-u od samochodów osobowych. Od auta używnego i do działalności, i do celów prywatnych możemy odliczać tylko 1/2 VAT-u, druga połowa jest zaliczana w koszty tak jak kwota netto. Czyli nagle o połowę VAT-u byśmy sobie podrożyli samochód, jeśli wzięlibyśmy go w leasing operacyjny. To są istotne kwestie i oczywiście zwracam na nie uwagę klientom.

 

Czy wszyscy mogą wziąć leasing? Bierzemy pod uwagę firmę, czy to jest spółka, fundacja, stowarzyszenie, bo rozumiem, że działalność jednoosobowa to jak najbardziej, ale co z tymi pozostałymi podmiotami prawnymi?

 

Przedsiębiorca może taki leasing brać bez względu na formę prowadzonej działalności. To, czy go dostanie zależy w głównie mierze od czasu prowadzonej działalności. Na pewno trudniej mają firmy, które dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w biznesie. Kolejne kryteria to np. wielkość sprzedaży. W przypadku leasingu jednego samochodu ta sprzedaż często nie ma znaczenia, bo są uproszczone procedury oceny, gdzie albo podajemy jakieś oświadczenie o dochodach, albo nie pokazujemy żadnych oświadczeń i wyników finansowych. Gorzej jest w przypadku maszyn, które finansuje się trudniej. Tam często musimy wykazać się jakąś zdolnością wynikającą już bezpośrednio z dokumentów.

 

Leasingujemy głównie samochody, rzadko się zdarza, aby ktoś leasingował maszyny. Jakie miałeś największe wyzwanie w pracy, bo śmiem twierdzić, że nie chodziło tutaj o samochód?

Zdecydowanie nie. Może dodam, że 70%, pochodzi z leasingu maszyn. Najczęściej są to jakieś pojedyncze maszyny lub linie technologiczne wykorzystywane do produkcji. To są niekiedy naprawdę duże kwoty.

 

Jeżeli to nie tajemnica, to podaj największe wyzwanie i największy leasing, jaki udało Ci się pozyskać dla klienta?

 

Największy leasing, jaki pozyskałem dla klienta, był na kwotę czterech milionów złotych. Na co dzień organizuję leasing na przedmioty o wartości 200-300 tys. I to są takie ceny jednostkowe w przypadku maszyn, dla samochodów są niższe. Natomiast najtrudniejszy case, jaki przerabiałem, to linia do zwijania blachy. Przedsiębiorcea działał 20 lat na rynku. Pozyskał bardzo dużą dotację na zakup linii do zwijania blachy, bo 70% miał dofinansowania do zakupu, czyli tylko 30% tak naprawdę musiał swoich pieniędzy wyłożyć. I od tej strony wszystko przedstawiało się super. Natomiast problemem okazał się dostawca tej linii, bowiem firma istniała chwilkę, nie miała nawet biura, wynajmowała biurko za 500 zł w jakimś pomieszczeniu – dziesiątki firm tak funkcjonowało. I ten dostawca nie zrobił jeszcze żadnej maszyny, którą mógłby się pochwalić, że to będzie działało, a oczekiwał zapłaty w transzach 70% kwoty, zanim ta maszyna będzie funkcjonowała. I w związku z tym napotkaliśmy na szereg trudności, żeby doprowadzić do skutku tę transakcję. Sam klient miał zdolność leasingową, działał w tej branży długie lata, więc wiedział, co chce kupić. Jako alternatywę mógł kupić taką samą maszynę renomowanego producenta, ale za 4 miliony euro, czyli cztery razy większą kwotę niż miał tu zapłacić w złotówkach. Czemu ta transakcja była trudna? Dlatego że leasingodawca zażądał tu zabezpieczenia do czasu, aż ta linia nie zostanie wyprodukowana, żeby móc zapłacić te transze na produkcje. Przedsiębiorca akurat miał nieruchomość, przedstawił operat szacunkowy, czyli pokazał wycenę na sześć milionów złotych, z czego 2 miliony miał zajęte przez bank, bo miał też kredyt hipoteczny, a 4 mln złotych było wolne. Leasingodawca zakwestionował tę wycenę. Stwierdził, że ten budynek, jest warty 3 miliony złotych i w związku z tym jest to zbyt mała kwota zabezpieczenia, żeby pod tę transakcję ją uwzględnić. Niestety przedsiębiorca nie posiadał innych, równie wartościowych nieruchomości czy przedmiotów, które mogłyby być zabezpieczeniem. W efekcie pierwszą i drugą transzę musiał wyłożyć z własnej kieszeni, w przypadku drugiej transzy posiłkował się z tego, co wiem, kredytem gotówkowym. Natomiast jak już maszyna została wyprodukowana i uruchomiona, mieliśmy potwierdzenie, że ona na pewno działa, dopiero wtedy leasingodawca zdecydował się zapłacić ostatnią transzę i zrefinansować całość wcześniej poniesionych kosztów. Cały proces trwał pół roku i był bardzo rozwleczony w czasie, natomiast nie była to najdłuższa z transakcji, jakie realizowałem.

 

A czy przy okazji i najcięższa?

 

Ta była chyba najtrudniejsza, jeżeli chodzi o kaliber wyzwania, bo i przedmiot trudny, i dostawca. Dla kogoś, kto nie siedzi w branży, to wszystko może brzmieć trochę absurdalnie, co tu takiego trudnego. Natomiast jeśli zderzymy się z procedurami firm leasingowych, powiązanych z bankami, to możecie sobie Państwo wyobrazić, jakie banki mają czasami podejście do klienta. Pewnych sytuacji nie jesteśmy w stanie przejść. I jestem dumny, że w tym wypadku udało się zorganizować finansowanie, zwłaszcza że ten przedsiębiorca, nim do mnie trafił, sam próbował w trzech firmach leasingowych, m.in. w dwóch, które go od lat obsługiwały, i one odmówiły. Niech to świadczy o tym, jak ciężkie było to wyzwanie.

 

Powiedziałeś o wyzwaniach, kwotach, które dają jakieś wyobrażenie, milion euro, cztery bańki w złotówkach, to już można byłoby lokatę strzelić i nawet żyć.

 

Okazuje się, że jednak taka linia może zarobić nieco więcej, niż te pieniądze na lokacie.

 

A jak to potem wygląda z tą maszyną? Bo w przypadku samochodu jest tak, że biorę w leasing nowy, pojeździłem, wpłaciłem wysoką ratę początkową i po trzech latach mówię „nie, banku, zabieraj go sobie”, czyli oddaję ten samochód. A jak wygląda to w przypadku maszyn? Czy też mogę powiedzieć bankowi, aby wziął sobie taką maszynę za cztery bańki?

 

Jeżeli nie będziemy mogli czy chcieli jej spłacać, to summa summarum sprawa skończy się zabraniem maszyny przez leasingodawcę, wystawieniem jej na aukcję.

 

Nie, ja jej już nie chcę, chcę, żeby ją bank zabrał, a chciałbym wziąć nową. Nie pobudzajmy takich czarnych scenariuszy, że każdy, kto bierze leasing, to za chwilę nie będzie w stanie go spłacać. Firma nam dobrze prosperuje. I dochodzę do momentu co dalej, oddać i bank ją zabierze? Czy tak wygląda procedura?

 

Trzeba rozwiązać umowę, dogadać się z leasingodawcą i leasingodawca tak czy inaczej zabierze tę maszynę czy samochód, wystawi na aukcję, sprzeda. I teraz pytanie: za jaką wartość? Jeżeli po dobrej cenie, to mamy szczęście. Jeżeli będzie długo szukał kupca, bo często w przypadku maszyn jest tak, że im bardziej specjalistyczna maszyna, tym trudniej ją sprzedać na rynku, to może się okazać, że sprzeda ją ze znaczną stratą, a wszystkimi kosztami z tym związanymi obciąży nas jako leasingobiorcę. Więc wymiksowanie się z umowy leasingu nie jest tak proste, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Jeśli ktoś ceni sobie elastyczność i np. chciałby oddać ten samochód wcześniej, to można bardziej rozważyć umowę najmu długoterminowego.

 

Ze swojego doświadczenia rozumiem, że nawet jak wezmę nowy samochód, pojeździłem, okres leasingowania się kończy, lepiej go wykupić i potem samemu sprzedać.

 

Leasing w pewien sposób narzuca na nas obowiązek wykupu. Często w umowach spotykamy zapisy, że leasingobiorca ma obowiązek to wykupić. Jest to też jego przywilej, bo w zasadzie wykupuje za ułamek wartości rynkowej taki samochód, a potem sprzedaje go na rynku wtórnym.

 

W tym momencie jesteś już dobrze działającą działalnością jednoosobową. Czy pamiętasz swój pierwszy deal?

 

Pamiętam. To był taki deal z gatunku wyzwanie. Był to leasing zwrotny z dwóch maszyn budowlanych. Leasing zwrotny, czyli sytuacja, w której przedsiębiorca jest już właścicielem maszyn i chce je sprzedać do leasingu, żeby odzyskać środki, w tym wypadku był to cel dla poprawy płynności. Przedsiębiorca był stosunkowo dużą firmą, więc udało się to załatwić w przeciągu dwóch czy trzech tygodni. Moją pierwszą transakcją był leasing koparki i ładowarki kołowej.

 

Ciężko było Ci się przebić na rynku?

 

Każdemu, kto wchodzi do nowej branży, nie ma jeszcze kontaktów, doświadczenia, na początku jest ciężko. Zaczynałem od sprzedaży telefonicznej, czyli dzwoniłem do firm, które wcześniej sobie wyszukałem, z pytaniem, czy nie potrzebują leasingu, czy nie mają w planach jakichś inwestycji. I tak to wyglądało na początku – trudny kawałek chleba.

 

Jak wygląda Twój standardowy dzień pracy?

 

Ja dzielę dni robocze na dwie kategorie. Są takie, w których dużo jeżdżę, mam spotkania, widzę się z klientami czy z partnerami biznesowymi, by omówić pewne kwestie twarzą w twarz. Pozostała część moich dni to praca w biurze, czyli przygotowujemy oferty, wnioski, wysyłamy maile, oferty itd. W zasadzie często te elementy się przeplatają chyba jak u każdego, kto jest czynny biznesowo.

 

A gdzie czas na obiad, odpoczynek, czas dla siebie?

 

Czasami w międzyczasie, czasami po godzinach, różnie to wygląda. W tym momencie moja praca jest bardzo elastyczna. Pewne rzeczy mogę zrobić późno w nocy albo wcześnie rano. I regularnie wstaję o 4 czy 5 rano, aby nadgonić coś, czego nie udało mi się zrobić dzień wcześniej, a co wymaga bardziej pracy koncepcyjnej w ciszy i spokoju, gdzie nie jestem co chwilę odrywany od pracy telefonami.

 

A uprawiasz jakiś sport?

 

Tak, uprawiam sport. W zasadzie od małego byłem czynny i aktywny sportowo. Kiedyś to była piłka nożna. Jak każdy młody chłopak urodzony w latach ’80, kopałem tę piłkę długo i namiętnie. Potem to było pływanie. Od 10 roku życia, kiedy tata mnie nauczył, jeżdżę na nartach. Na chwilę obecną jestem bardzo zapalony na crossfit. Od dwóch lat to ćwiczę. Po prostu zakochałem się w tym sporcie. Uwielbiam go.

 

Pompki, podciąganie, kettle itd.?

 

Tak. I praca ze sztangą, bieganie, rower, wiosłowanie, więc tu jest wymieszanie kilku różnych dyscyplin. Dodatkowo też ćwicząc crossfit, zauważyłem, że większą frajdę jednak sprawiają mi ćwiczenia z własnym ciałem niż z obciążeniem, zwłaszcza tym dużym. Dlatego jeszcze dołożyłem gimnastykę sportową. Znalazłem miejsce, gdzie dorośli, którzy wcześniej nie mieli doświadczeń gimnastycznych, mogą ćwiczyć. I obecnie w Krakowie raz na jakiś czas chodzę też na treningi gimnastyczne, aby uczyć się nie tylko podciągnięć na drążku czy pompek, ale również takich elementów jak np. salto itp.

 

Kiedy znajdujesz na to czas?

 

Zwykle wieczorami, po godzinach. Dodam, że na dzień dzisiejszy trenuję pięć czy sześć razy w tygodniu, co jak na przedsiębiorcę jest niezłym wynikiem, zwłaszcza że mam rodzinę i jeszcze czas na inne swoje zainteresowania i pasje.

 

Miałeś jeden taki trening, bo mniej więcej wiem, czym jest crossfit, jakiś czas temu biegałem. Czy po każdym treningu dostajesz porządnie w dupę, że następnego dnia nie chce Ci się ruszać, czy już jesteś na tym etapie wytrenowania, że nie masz aż takich skutków dnia poprzedniego typu zakwasy itp.?

 

Rzadko odczuwam skutki dnia poprzedniego, raczej jest tak, że jeśli ciągiem pięć dni pod rząd robię trening, to przy okazji tego czwartego czy piątego dnia odczuwam pewne zmęczenie całościowe organizmu, czasami wybranej partii mięśniowej, która akurat poprzedniego dnia mocno dostała w kość. Ale nie czuje takiego zmęczenia bezpośrednio po treningu. To już jest chyba ten poziom wytrenowania, gdzie nie robi to aż tak dużego wrażenia.

 

Ja po crossficie zdychałbym najpierw dwa tygodnie, potem tydzień, może po dwóch miesiącach bym się przyzwyczaił.

 

Początki u mnie nie były łatwe i ciało różnie reagowało na te ćwiczenia.

 

Czyli jak w biznesie.

 

Tak 🙂 Niech to będzie potwierdzeniem, jak bardzo jestem zajawiony, jak wyszukuję jakieś zawody i staram się dwa, trzy razy w roku przynajmniej wystartować w zawodach crossfitowych, żeby zmierzyć się może nie tyle z innymi, co bardziej ze swoimi słabościami. Zawsze potem dostaję kopa do treningów na długi czas.

 

Ja uwielbiałem to w zawodach biegowych, że jak wystartuję, to biegnę za krążkiem, który warty jest przy odlaniu 2-5 zł, ale przecież to jest najpiękniejszy krążek, jaki w życiu mogłem zdobyć, bo pokonałem sam siebie, swoje słabości. Masz tak?

 

W crossficie te medale zarezerwowane są dla tych, którzy są na podium, ale każdy uczestnik zawodów najczęściej dostaje pamiątkową koszulkę, więc potem z dumą tę koszulkę noszę na kolejnych treningach.

 

Odejdźmy od tego, popatrzmy na ludzi, którzy nas słuchają, na przyszłych przedsiębiorców. Masz dla kogoś takiego jakąś radę od siebie, co powinien zrobić, czy powinien pójść na swoje, czy jednak zostać na etacie, chociaż skoro już tak długo masz swoją działalność, to jednak będziesz mieć jakąś radę.

 

Pewnie jakaś by się znalazła. Ja wierzę, że warto podążać za swoimi marzeniami. I że nie powinniśmy pozostawiać ich na kiedyś, które nigdy nie nadchodzi, tylko jednak w miarę możliwości zaplanować ich realizację. Na pewno łatwiej jest zacząć własny biznes młodemu człowiekowi, który jeszcze nie ma dużych zobowiązań wynikających chociażby z tego, że kupił mieszkanie w kredycie i musi martwić się o to, skąd weźmie pieniądze na ratę kredytu, bo bank, co by się nie działo, upomni się o swoje. Więc łatwiej jest komuś, kto startuje bez zobowiązań. I czasami warto podjąć to ryzyko, przekonać się, czy to jest dla mnie, czy ja się w tym znajdę. Trzeba sobie też powiedzieć, że nie każdy nadaje się do biznesu, potrzeba tu dużej kontroli i samozaparcia, by nie zrażać się porażkami, których na początku może być więcej niż sukcesów.  Długo trwało, zanim zrealizowałem swoje marzenie. Jak to marzenie powstało, nie miałem pojęcia, co ja mogę robić ani w jaki sposób. Dzisiaj już wiem i dostrzegam coraz to nowe możliwości, którymi mogę podążyć.

 

Czy tym marzeniem było otwarcie firmy, czy coś innego, co udało Ci się zrealizować i osiągnąć?

 

Jeżeli chodzi o to biznesowe marzenie, to był to taki styl życia, który chciałem mieć. Nie chciałem być na stałe przywiązany do krzesła przez te osiem godzin na etacie. Prowadzenie własnej firmy daje mi to, czego pragnąłem. Sam układam swój dzień, sam decyduję o tym, co robię i z kim. I to sobie cenię i bardzo się z tego cieszę.

 

A jakieś osobiste marzenie jak podróż, samochód? Przeważnie tyczy się to rzeczy materialnych. Czy masz takie marzenie, które chciałbyś zrealizować, a które nie wymaga nie wiadomo jakich nakładów finansowych?

 

Jednym z marzeń, które chciałbym zrealizować, jest wspólna podróż z żoną motocyklem przez Norwegię. Miałem okazję odwiedzić ten kraj trzy lata temu, urzekł mnie, jest przepiękny, różnorodność krajobrazów jest tam niesamowita. Połączenie wody z górami ze śniegiem na czubkach i zielenią na dole wraz z wodospadami przeszywającymi te góry wywarło na mnie niesamowite wrażenie. Chciałbym zabrać moją małżonkę na taką dwu-, trzytygodniową po przejażdżkę Norwegii. Na dzień dzisiejszy na przeszkodzie stoi nam zdrowie żony, ale pracujemy nad tym, żeby je podreperować, więc pewnie za dwa lata wspólnie wybierzemy się w taką podróż.

 

Na koniec takie pytanie: degustujesz alkohol?

 

Od czasu do czasu tak.

 

Więc wybierz sobie trzy osoby, z historii – starożytność, nowoczesność – Polak, Amerykanin, Niemiec, Norweg, i powiedz: z kim chciałbyś się napić?

 

Rich Froning, Sam Walton, Józef Piłsudski.

 

To teraz powiedz, co byś wypił z kim i dlaczego?

 

Z pierwszymi dwoma napiłbym się browara, dlatego że najbardziej z napojów alkoholowych mi smakuje, a z Piłsudskim – wódki czystej, najchętniej chłodnej, ale ciepła też by przeszła przez gardło.

 

A dlaczego z nim byś się napił?

 

Miał taki epizod, że zanim doszedł do władzy, obrabował z kilkoma kolegami rosyjski pociąg. I bardzo mi się to spodobało.

 

Rozumiem, że chciałbyś o tym z nim porozmawiać. A dlaczego Rich Froning, Sam Walton?

 

Rich Froning jest czterokrotnym zwycięzcą mistrzostw świata w crossficie, więc ze względu na tę pasję chciałbym mieć z nim sposobność porozmawiać i kielicha wypić. Nie wiem, czy on nawet pije, wydaje mi się, że nie. Ale gdyby… A co do Sama Waltona, czyli założyciela największej sieci sklepów Walmart, to chyba ze względu na to, jakim był człowiekiem, bo niezależnie od tego, czy miał firmę małą czy wielką, dalej pozostał tą samą osobą, nie obnosił się ze swoim bogactwem, korzystał z niego w jakiś sposób, ale rozwijając swój biznes przede wszystkim miał na celu troskę o swoich pracowników. Wielu z nich zostało milionerami, po tym jak wartość akcji Walmartu rosła. Mam duży szacunek do tego człowieka, czytałem jego biografię, bardzo zapadła mi w pamięć.

 

A kto napisał tę biografię?

 

On sam 🙂 Tytuł brzmi Amerykański sen.

 

Mikołaj, dziękuję Ci serdecznie, że mnie odwiedziłeś w studio, że mieliśmy okazję porozmawiać, że przybliżyłeś mi troszeczkę tematykę związaną z leasingami, kredytami.

 

Cała przyjemność po mojej stronie.

 

Dzięki serdeczne i do zobaczenia!

 

Do zobaczenia!

 

Auto w leasingu a wyjazd zagranicę

Czy potrzebujesz zgody firmy leasingowej, żeby wyjechać leasingowanym samochodem zagranicę?

 

Przepisy stanowią, że tak. Są to jednak przepisy „martwe”. Jeśli planujesz podróże zagraniczne – możesz poprosić swojego leasingodawcę o stosowne upoważnienie zaraz po odbiorze samochodu. Wydawane jest najczęściej nieodpłatnie (niekiedy za niewielką opłatą) na cały okres trwania leasingu. Większość firm leasingowych nie przywiązuje wagi do wydawania takich pozwoleń.

 

W niektórych krajach wymagana jest Zielona Karta.  Ubezpieczyciel zwykle wydaje ją nieodpłatnie.

 

Warto też pamiętać o ubezpieczeniu na czas wyjazdu zagranicznego dla siebie i swojej rodziny. Dla czytelników naszego bloga przygotowaliśmy 10% rabat z kodem 50355 na tego typu ubezpiecznie w AXA Multitravel.

 

Jeśli masz zamiar leasingować auto sprawdź naszą ofertę >>

Wykup z leasingu na osobę prywatną Twój leasing dobiega końca i zbliża się czas wykupu? Sprawdź kiedy przedmiot leasingu może wykupić osoba prywatna i jakie są tego skutki.

Wykup leasingu na osobę prywatną

Najczęściej umowa leasingu dotyczy samochodu i kończy się symbolicznym wykupem – 1% ceny zakupu auta. Wykup jest fakturą sprzedaży przedmiotu leasingu z firmy leasingowej na nabywcę. Leasingobiorca, a więc spółka lub osoba prowadząca działalność gospodarczą, może kupić przedmiot leasingu od leasingodawcy po preferencyjnej stawce ustalonego wcześniej wykupu. Co w sytuacji gdy chcesz wykupić przedmiot leasingu na siebie, jako osobę prywatną lub na inną firmę?
Firma leasingowa dokona sprzedaży po aktualnej wartości rynkowej przedmiotu leasingu. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy leasingobiorcą była firma prowadzona w formie jednosobowej działalności gospodarczej lub spółki cywilnej, a wykup nastąpi na właściciela firmy lub wspólnika spółki cywilnej jako osoby prywatnej. Wtedy sprzedaż nastąpi po wartości preferencyjnego wykupu.

 

Co mogą zrobić spółki prawa handlowego gdy chcą wykupić auto na osobe prywatną?

Spółki mogą dokonać cesji pod koniec umowy leasingu na osobę prowadzącą jednoosobową działalność. Taka osoba może potem wykupić na siebie, jako osobę prywatną po ustalonej w umowie wartości wykupu (np. 1%). Wiąże się to z opłatą za cesję, przeciętnie 500-1000 zł netto w zalezności od leasingodawcy.

 

Co daje wykup na osobę prywatną?

Zalety:
– od sprzedaży przedmiotu leasingu nie nalicza się podatku VAT
– sprzedaż przedmiotu leasingu po upływie pół roku od momentu zakupu jest zwolniona z podatku dochodowego
Wady:
wykupu nie można zaliczyć w koszty uzyskania przychodu ani odliczyć od niego VAT
– w trakcie sprzedaży kupujący zapłaci 2% PCC (podatku od czynności cywilnoprawnych)

Co na to fiskus?
Stoi na stanowisku, że prywatny wykup z leasingu powoduje uznanie przedmiotu leasingu za majątek firmy, ponieważ w trakcie leasingu przedsiębiorca zaliczał raty leasingu i koszty eksploatacji w koszty działalności. Co więcej preferencyjny wykup przysługuje wyłącznie stronie umowy leasingu, czyli przedsiębiorcy a nie osobie prywatnej. Zatem sprzedaż przedmiotu leasingu będzie przychodem z działalności.
Co na to WSA?
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu nie zgodził się z powyższym stanowiskiem. Wyrokiem z 11 grudnia 2013r. (sygn. akt I SA/PO 574/13) „warunkiem przypisania przychodu ze sprzedaży składnika mienia do źródła, jakim jest działalność gospodarcza, jest konieczność uznania danego składnika za środek trwały i ujęcia go w ewidencji środków trwałych”.
” Sąd zaznaczył, iż w art. 14 ust. 2 pkt 1 Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych ustawodawca wyraźnie określił rodzaj rzeczy zaliczanych do składników majątku wykorzystywanych w działalności gospodarczej, które podatnik może sprzedać. Wśród nich wymieniono:
• środki trwałe,
• składniki majątku określone w art. 22d ust. 1, wyłączając przy tym składniki, których wartość początkowa nie przekracza kwoty 1.500 zł,
• wartości niematerialne i prawne
– ujęte w ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, składników majątku wymienionych w lit. b spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego lub udziału w takim prawie nieujętych w ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych.” (źródło: poradnikprzedsiebiorcy.pl)
Podatnik po wykupie nie używał przedmiotu leasingu do celów działalności więc nie miał prawa zaliczyć go do środków trwałych firmy i prowadzić ewidencję. WSA zaznaczył, że zaliczenie w koszty rat leasingu i kosztów eksploatacji przedmiotu leasingu nie jest warunkiem jego zaliczenia do majątku firmy.

 

Im niższy wykup tym bardziej opłaca się osobie prywatnej. Z kolei wysoki wykup może przynieść firmie wiele korzyści. Jak leasing chroni majątek przed komornikiem?

Czy mając samochód lub maszynę w leasingu możesz uniknąć jej zlicytowania przez komornika? Czy egzekucja z przedmiotu firmy leasingowej jest możliwa?

 

Na początek mam złą wiadomość – komornik może zająć każdą ruchomość którą dysponuje dłużnik, niezależnie czy jest jego własnością, czy nie. Dotyczy to także samochodów, maszyn i urządzeń wziętych w leasing.

W trakcie zajęcia dłużnik powinien poinformować, że przedmiot jest własnością firmy leasingowej a komornik zamieści stosowną adnotację w protokole zajęcia. Następnie poinformuje leasingodawcę (właściciela przedmiotu) o zajęciu. Zajęcie nie oznacza jeszcze „zabrania” przedmiotu leasingu. Najczęściej przedmiot nadal znajduje się u dłużnika do czasu zlicytowania.

 

Czy w takim razie leasing chroni przed komornikiem i w jaki sposób?

Co prawda dłużnik nie uniknie zajęcia przedmiotu leasingu, ale leasingodawca z wysokim prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zapobiegnie egzekucji. Najpierw firma leasingowa wysyła pismo do wierzyciela z żądaniem zwolnienia przedmiotu leasingu  z zajęcia. Jeśli to nie poskutkuje leasingodawca skieruje sprawę do sądu. W sądzie firma leasingowa wygra sprawę a wierzyciel zostanie obciążony kosztami sądowymi. Dlatego najczęściej wierzyciel w odpowiedzi na pismo leasingodawcy złoży wniosek o zwolnienie zajęcia przedmiotu leasingu do komornika, a ten zwolni przedmiot.

Jeśli jednak sprawa ma trafić do sądu, leasingodawca ma tylko 1 miesiąc na założenie sprawy od daty, gdy dowiedział się o zajęciu komorniczym. Po tym terminie komornik może zlicytować przedmiot leasingu. Dlatego lesingobiorca również powinien poinformować firmę leasingową o zajęciu komorniczym i pozostawać w kontakcie z leasingodawcą dla ułatwienia przepływu informacji i dokumentów. Jeśli tylko dochowane zostaną terminy, przedmiot leasingu nie zostanie zlicytowany.

Gdy leasingodawca zapobiegnie egzekucji, leasingobiorca prawdopodobnie będzie mógł kontynuować umowę leasingu i użytkowanie samochodu lub maszyny. To jest jeśli płaci raty leasingu w terminie.

 

Szukasz leasingu? Zajrzyj tutaj >>

Ubezpieczenie GAP w leasingu – co to jest i czy warto? Decydując się na leasing samochodu poza obowiązkowym ubezpieczeniem komunikacyjnym spotkasz się z propozycją zawarcia dodatkowego ubezpieczenia GAP. Ubezpieczenia te cieszą się coraz większą popularnością, zwłaszcza przy leasingu nowych samochodów. Czy to się opłaca? W jakich sytuacjach GAP może Ci się przydać? Jaka jest cena GAP? Jaki wariant ubezpieczenia GAP wybrać?

 

Michał wziął w leasing nową Skodę Octavię o wartości 85 000 zł brutto z niedużym, 5-procentowym wkładem własnym. Po roku miał wypadek. Rzeczoznawca stwierdził szkodę całkowitą. Wrak samochodu sprzedano za 7 000 zł, a ubezpieczyciel wypłacił z AC 63 000 zł. Leasingodawca obliczył niespłaconą kwotę oraz koszty zamknięcia umowy leasingu przed czasem na 78 000 zł i zażądał od Michała spłaty brakujących 8 000 zł.

Przypadków takich, jak Michała, jest wiele i właśnie na wypadek takich zdarzeń istnieje GAP.

 

Co to jest ubezpieczenie GAP

GAP (z ang. Guaranteed Asset Protection) oznacza ubezpieczenie od straty finansowej. Jest to ubezpieczenie od utraty wartości samochodu działające w przypadku szkody całkowitej lub utraty samochodu (kradzieży). Zaletą GAP jest możliwość zakupu samochodu porównywalnego z utraconym. Leasingodawcy nie oferują GAP dla motocykli ale my tak.

 

Rodzaje ubezpieczenia GAP

Można wyróżnić kilka podstawowych rodzajów GAP: fakturowy, finansowy, indeksowy i casco.

GAP fakturowy (zwany też GAP RTI – return to invoive) – pokrywa różnicę między ceną samochodu z faktury a większą z dwóch kwot: odszkodowaniem z AC lub wartością pojazdu.

Przykład: Kupiłeś auto za 80 000 zł. Po 2 latach jego wartość spadła do 55 000 zł i zostało skradzione. W tym wariancie GAP zapewni ci wypłatę pozostałych 25 000 zł (różnica do wartości z faktury).

Kiedy warto go zastosować? Najbardziej „opłaca się” przy leasingu nowych samochodów, gdzie utrata wartości w stosunku do ceny z faktury zakupu jest największa. Z tego też tytułu jest to najdroższy wariant GAP. Znaczny odsetek leasingodawców oferuje wyłącznie ten wariant GAP.

Niektórzy z leasingodawców oferują GAP, który wypłaca 10% ponad wartość z faktury zakupu, jeśli szkoda całkowita/kradzież miała miejsce w pierwszym roku leasingu.

 

GAP finansowy – pokrywa różnicę między kwotą leasingu pozostałą do spłaty na dzień wypłaty z odszkodowania AC a wartością odszkodowania z tytułu AC.

Przykład: Do spłaty leasingu zostało ci 35 000 zł. Wypłata z polisy AC wyniosła 26 000 zł. W tym wariancie GAP wypłaca różnicę między wartością do spłaty a wartością z odszkodowania, czyli 9 000 zł.

Kiedy warto go zastosować? Gdy bierzesz samochód w leasing z bardzo niskim wkładem własnym (0-10%) i/lub wysokim wykupem. Jest spora szansa, że wartość samochodu w danym momencie jest niższa, niż to co zostało do spłaty. Ten wariant GAP jest najtańszy.

 

GAP Indeksowy – najbardziej powszechny i najczęściej wybierany wariant, wypłaca % wartości samochodu. Zwykle od 20% do 30% w zależności od rodzaju samochodu i firmy leasingowej oferującej GAP.

Przykład: Wartość samochodu wynosi 50 000 zł. W tym wariancie GAP wypłaca dodatkowe odszkodowanie 10 000 zł do 15 000 zł.

Kiedy warto go zastosować? Dla dowolnego samochodu na dowolnych warunkach leasingu jeśli chcesz się solidnie zabezpieczyć na wypadek szkody całkowitej lub kradzieży i szukasz rozsądnego kompromisu cenowego między GAPem fakturowym a finansowym. Przy krótkich 2-, 3-letnich leasingach z wysokim wkładem własnym często jest lepszym wyborem od GAP fakturowego, w dodatku tańszym.

 

GAP Casco – pokrywa różnicę między wypłatą z ubezpieczenia OC/AC (dla szkód całkowitych powiększoną o wartość wraku), a sumą ubezpieczenia z polisy AC ważnej na moment zawarcia ubezpieczenia.

Ten rodzaj GAP przeznaczony jest do już trwających umów leasingu/pożyczki i można go zawrzeć aneksem do umowy. Chcąc przystapić do tego ubezpieczenia na okres 12 miesięcy sprawdź, czy Twoja polisa AC nie ma gwarancji utrzymania stałej wartości fakturowej.

 

Ubezpieczenie GAP to czasami także dodatkowe świadczenia wypłacane niezależnie od odszkodowania wypłaconego z GAP, np.

  • zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego
  • zwrot kosztów do 5-8% wartości z faktury/polisy AC (dotyczy GAPu fakturowego i casco, maks. 5000-6000 zł) na: koszty ubezpieczenia nowego pojazdu (OC AC NNW) lub pierwszej wpłaty na leasing/pożyczkę nowego pojazdu lub trzech pierwszych rat w nowej umowie leasingu.
  • zwrot kosztów pobytu w hotelu przy szkodzie całkowitej

Niestety większość spotykanych u leasingodawców GAPów nie zawiera wyżej wymienionych świadczeń. Te, które zawierają, są zwykle droższe.

 

Ile kosztuje ubezpieczenie GAP?

Ubezpieczenie GAP zawierasz na cały okres trwania leasingu i koszty są najczęściej doliczone do rat leasingu. Zwykle koszt to dodatkowe kilkadziesiąt złotych miesięcznie. A konkretnie:

  • za GAP finansowy zapłacisz ok 0,4-0,5% ceny z faktury zakupu rocznie,
  • za GAP indeksowy 0,7-0,8% rocznie,
  • za GAP fakturowy najczęściej 0,7-1,1% rocznie. Można znaleźć też tańsze opcje w okolicach 0,4% rocznie z większą ilością wyłączeń.

Podane powyżej ceny sa cenami orientacyjnymi aktualnymi w chwili pisania tekstu. Wraz ze wzrostem popularności tego rodzaju ubezpieczeń ich cena maleje. Ponadto leasingodawcy oferują różne zakresy ubezpieczenia GAP w ramach danego wariantu, co ma przełożenie na cenę.

 

Wybierając ofertę GAP zwróć również uwagę na maksymalną wartość odszkodowania, szczególnie gdy chcesz leasingować drogi samochód.

Na ubezpieczenie GAP decydują się najczęściej osoby, którym (tak jak Michałowi) przydarzyła się szkoda całkowita lub kradzież w trakcie spłaty leasingu. Jednocześnie wraz ze wzrostem świadomości klientów coraz więcej osób wykupuje GAPa dla „świętego spokoju”. Może się zdarzyć, że decydując się na ubezpieczenie GAP dostaniesz tańszy leasing.

 

Ważne: Ubezpieczenie GAP możesz nabyć tylko przy zawieraniu umowy leasingu. W trakcie spłaty leasingu nie ma możliwości dokupienia GAP, a przynajmniej nie za pośrednictwem leasingodawcy. Wyjątek stanowi GAP Casco. W chwili pisania tekstu nie wszyscy leasingodawcy mieli go w ofercie.

Jeżeli wziąłeś już leasing bez GAP, a jednak chciałbyś dokupić to ubezpieczenie sprawdź naszą ofertę >>

 

Reasumując ubezpieczenie GAP dzięki swojej różnorodności oraz płatności w ratach leasingu staje się coraz popularniejsze, szczególnie przy leasingu nowych samochodów. Jednocześnie nie jest obowiązkowe, dlatego nikt nie zmusi Cię do jego wykupienia. Jeśli liczysz się z możliwością szkody całkowitej lub kradzieży (pewne samochody szczególnie często padają łupem złodziei, np. w 2015r Audi A4 czy VW Golf, obecnie Mazda 6) warto rozważyć zakup GAPa. U nas również możesz otrzymać szczegółowe informacje o cenie i warunkach ubezpieczenia GAP przy okazji leasingu Twojego samochodu. GAP możemy zaoferować zarówno razem z leasingiem, jak i osobno.

 

Sprawdź naszą ofertę:

leasingu samochodów >>

ubezpieczenia GAP >>

 


Przeczytaj też:

Jak zakończyć umowę leasingu przed czasem?

Leasing jest jedną z najkorzystniejszych form finansowania dla firm. Polscy przedsiębiorcy coraz chętniej wspierają się leasingiem w trakcie inwestycji. Umowa leasingu trwa przeciętnie od 2 do 5 lat. Część z nich zamykana jest przed czasem. Czy i kiedy jest to opłacalne?

Umowę leasingu możesz zakończyć w dowolnym momencie. Wiąże się to konsekwencjami prawno-podatkowymi oraz dodatkowymi kosztami, czasami dużymi.
Zastanawiasz się jak zakończyć leasing przed wyznaczonym terminem określonym umową i nie przepłacić?

 

Sposoby wcześniejszego zakończenia leasingu

…wypowiedzenie umowy.

Najczęściej taką możliwość mają obie strony umowy, ale nie zawsze tak jest. Sprawdź czy leasingodawca umożliwił Ci takie rozwiązanie. Kiedy decydujesz się na zerwanie umowy leasingu pamiętaj, że jest to kosztowne i może rodzić ryzyko podatkowe.

Nie masz wpływu na ostateczną cenę sprzedaży przedmiotu leasingu wystawionego na aukcji. Firma leasingowa obciąży Cię kosztami wyceny i obsługi. Ponadto tracisz możliwość zachowania przedmiotu leasingu, ponieważ leasingodawca dokonuje jego sprzedaży na aukcji. Uzyskana w ten sposób cena sprzedaży pomniejsza twoje zobowiązanie. Dodatkowo wartość twojego zobowiązania powinna zostać pomniejszona o korzyści leasingodawcy wynikające z jej zakończenia (dyskonto). Są one regulowane przez kodeks cywilny (art.709).

Jeżeli wypowiadasz umowę leasingu operacyjnego a przedmiot leasingu nie zamortyzował się powyżej 40% to ryzykujesz. W trakcie kontroli podatkowej Urząd Skarbowy może zażądać zwrotu podatku odliczonego dzięki ratom leasingu. Umowa leasingu operacyjnego bowiem musi trwać min. 40% zwykłego czasu amortyzacji przedmiotu leasingu. W przypadku samochodów co najmniej 2 lata, a w przypadku większości maszyn min. 3 lata.

 

Wcześniejszy wykup

Korzystniejszy od wypowiedzenia umowy jest wcześniejszy wykup przedmiotu leasingu. W tym wariancie stajesz się jego właścicielem. Ze względów kosztowych poczekaj do momentu kiedy przedmiot leasingu zamortyzuje się powyżej 40%. Jeśli wykupisz go wcześniej, leasingodawca zobligowany jest do sprzedaży przedmiotu leasingu po zdyskontowanej wartości pozostałej do spłaty lub po rynkowej wartości wynikającej z wyceny, w zależności która z nich jest wyższa. Ponadto w trakcie kontroli Urząd Skarbowy może zakwestionować zaliczenie zapłaconych wcześniej rat leasingu w koszty uzyskania przychodu.

Jeśli minęło już 40% amortyzacji przedmiotu leasingu, możesz go wykupić po zdyskontowanej wartości pozostałej do spłaty. Oczywiście pojawi się opłata za wcześniejsze zakończenie umowy, zgodnie z tabelą opłat i prowizji leasingodawcy.

 

Cesja umowy

Możesz też skorzystać z cesji umowy leasingu. Wystarczy, że znajdziesz przedsiębiorcę, który przejmie na siebie umowę leasingu. Leasingodawca może wyrazić na to zgodę po pozytywnym zweryfikowaniu nowego leasingobiorcy. Może również zaproponować mu nowe warunki spłaty. Przy cesji masz możliwość uzyskać odstępne, jednocześnie tracisz prawo do wykupu przedmiotu leasingu. Cesji możesz dokonać w każdym momencie trwania umowy i nie musisz czekać aż przedmiot leasingu zamortyzuje się powyżej 40%.

 

Podnajem przedmiotu leasingu

Najprostszym rozwiązaniem jest podnajem przedmiotu leasingu. Tu również musisz uzyskać zgodę leasingodawcy ale podnajmu możesz dokonać w każdym momencie trwania umowy. Nie rodzi to konsekwencji podatkowych przed Urzędem Skarbowym. Nie ponosisz też dodatkowych kosztów wcześniejszego zamknięcia umowy, bo umowa leasingu ciągle trwa.

Firma wynajmująca od ciebie przedmiot leasingu płaci Ci co miesiąc ustaloną kwotę. Pojawia się ryzyko, że najemca nie będzie terminowo opłacał faktur za użytkowanie. Po zakończeniu podnajmu przedmiot leasingu wraca do Ciebie. Masz też ciągle możliwość wykupu przedmiotu leasingu zgodnie z wartością z harmonogramu, np. za 1% wartość z faktury zakupu.

 

Kradzież lub zniszczenie przedmiotu leasingu

Częstym powodem zakończenia umowy leasingu samochodu jest jego kradzież lub zniszczenie w wyniku wypadku. W takiej sytuacji umowa leasingu ulega rozwiązaniu. W zależności od wartości odszkodowania z ubezpieczenia możesz dostać nadwyżkę po potrąceniu kosztów firmy leasingowej. Może się także zdarzyć, że będziesz musiał jeszcze dopłacić. Przed tym drugim wariantem zabezpiecza ubezpieczenie GAP.

Które rozwiązanie wybrać?

Każda z powyższych możliwości niesie ze sobą ryzyko i dodatkowe koszty. Dlatego czasem bardziej opłaca się zaczekać do końca umowy. W celu uzyskania szczegółowych informacji o zakończeniu umowy leasingu przed czasem skontaktuj się z działem obsługi klienta w twojej firmie leasingowej.