This is my archive

10 najczęściej popełnianych błędów przy leasingu samochodów i maszyn

W tym wpisie znajdziesz wartościowe informacje związane z leasingiem. Jeśli planujesz zakup samochodu lub maszyny do firmy i myślisz o leasingu z niniejszego tekstu dowiesz się, o czym pamiętać decydując się na leasing, jakie błędy przedsiębiorcy popełniają najczęściej oraz jak się ich ustrzec.

Leasing – na co zwrócić uwagę. 10 najczęstszych błędów:

Błąd 1.  Odkładanie organizowania leasingu na ostatnią chwilę.

Samochody

W Polsce z leasingu korzysta się najczęściej przy zakupie samochodów. Dla samochodów wiele firm leasingowych oferuje uproszczone procedury przyznania leasingu. Zaletą tych procedur jest niewielka ilość wymaganych dokumentów oraz krótki czas oczekiwania na decyzję. Jeżeli wszystko idzie sprawnie leasing można zorganizować w ciągu 2-3 dni roboczych (od złożenia kompletu dokumentów do odbioru samochodu). Jednakże często po drodze pojawiają się „nieprzewidziane okoliczności” wydłużające cały proces, przykładowo:

  • urlop osoby ze strony dilera lub firmy leasingowej zaangażowanej w proces leasingu,
  • oczekiwanie na ofertę ubezpieczenia od Twojego agenta,
  • oczekiwanie na dokumenty niezbędne do rejestracji samochodu,
  • konieczność przesyłania dokumentów kurierem gdy salon mieści się w innej miejscowości, niż oddział firmy leasingowej rejestrujący samochód,
  • konieczność przedłożenia dodatkowych dokumentów do oceny wniosku,
  • błąd ludzki – wystawienie faktury z błędnymi danymi lub wprowadzenie błędnych danych do umowy leasingowej i wiele innych.

 

Dlatego bezpiecznie jest założyć, że cały proces potrwa około tygodnia.

Przy samochodach używanych proces może się wydłużyć do 1,5 – 2 tygodni z uwagi na konieczność wyceny samochodu i ocenę wniosku w procedurze zwykłej.

Maszyny

Proces zorganizowania leasingu na zakup nowej maszyny potrwa od 1 do 2 tygodni (w zależności od firmy leasingowej i procedury oceny). Dla maszyny używanej około 2 tygodni gdyż często konieczne są oględziny miejsca prowadzenia działalności i wycena przedmiotu leasingu zlecona rzeczoznawcy majątkowemu. Przy transakcjach o dużej wartości (np. powyżej 1 mln zł) czas oczekiwania na decyzję może się wydłużyć.

Powinieneś także uwzględnić moment dostawy maszyny, niektórzy dostawcy zrobią to dopiero po otrzymaniu zapłaty od firmy leasingowej.

Zdarza się także, że firma leasingowa odmawia udzielenia leasingu i cały proces powtarzany jest w innej firmie leasingowej. Wszystko powyższe przemawia za organizowaniem leasingu z wyprzedzeniem czasowym.

 

Błąd 2. Wybór niewłaściwej formy finansowania, niedostosowanej do sytuacji i potrzeb.

 

Myśląc o leasingu automatycznie myślimy o leasingu operacyjnym, gdzie każda opłata jest kosztem firmy. I często jest to właściwy wybór, ale nie zawsze. Poza leasingiem operacyjnym firmy leasingowe oferują jeszcze leasing finansowy oraz pożyczkę leasingową.

Kiedy wybrać jakie finansowanie?

1) Leasing operacyjny – opłacalny, gdy VAT na przedmiocie wynosi 23%.

2) Leasing finansowy – warto, gdy firma jest vatowcem a VAT na przedmiocie wynosi 8% lub 23%.

3) Pożyczka leasingowa – najlepsza gdy firma nie jest vatowcem a VAT na przedmiocie ma stawkę 8% lub zw. Ponadto korzystna przy projektach z dofinansowaniem unijnym, wewnątrzwspólnotowym nabyciem towaru (WNT) i dla rolników.

Przykładowo lekarzowi prowadzącemu działalność jednoosobową i nie będącemu vatowcem opłaca się finansować zakup sprzętu medycznego pożyczką leasingową. Gdyby jednak był vatowcem (albo miał spółkę – płatnika VAT) korzystniejszy będzie leasing finansowy. Dlaczego? Wyjaśniłem to we wpisie: VAT od odsetek w leasingu finansowym, operacyjnym i pożyczce leasingowej.

 

Dominującą formą finansowania jest leasing operacyjny. Nie każdy wie, że można go elastycznie dopasować do legalnej optymalizacji podatkowej, zgodnie z potrzebami firmy. Przykładowo jeśli potrzebujesz wygenerować duży koszt w krótkim czasie możesz wybrać leasing z maksymalną wpłatą 45% i podnieść pierwszą ratę leasingu np. do 15%. W ten sposób w trakcie 2 miesięcy w koszty zaliczysz 60% wartości środka trwałego. Jeśli jednak spodziewasz się większej sprzedaży dopiero za kilka miesięcy – równie dobrze możesz ustalić większe raty leasingu właśnie w tych miesiącach A prowadząc działalność jednoosobową i leasingując samochód warto rozważyć jego wykup na osobę prywatną.

 

Jest jeszcze leasing finansowy. Kiedy warto go wybrać? Najczęściej wtedy, gdy np.:

  • Przedmiot sprzedawany jest bez VAT, np. zakup auta na podstawie faktury VAT marża.
  • Przedmiot sprzedawany jest ze stawką VAT mniejszą, niż 23% (np. przedmioty medyczne z VAT 8%).
  • Przedsiębiorca planuje jednorazowo odliczyć cały VAT od zakupu i/lub jednorazowo zamortyzować przedmiot leasingu. Może amortyzować jednorazowo do 50000 EUR rocznie gdy jest małym podatnikiem a przedmiot leasingu nie jest samochodem osobowym.
  • Gdy stawka amortyzacji przedmiotu leasingu jest niska, np 10% dla nagłośnienia, 7% dla jachtów, 2,5% dla silosów zewnętrznych i ze względu na minimalny czas trwania umowy niemożliwe lub nieopłacalne jest zastosowanie leasingu operacyjnego. Przykładowo telewizor amortyzuje się 10% rocznie. Minimalny czas trwania umowy leasingu operacyjnego wynosi 4 lata i kończy sie wykupem 25%. Po 4 latach wartość telewizora jest często mniejsza, niż wartość odkupu i leasingodawca niechętnie zgodzi się na wysoki wykup. A leasingobiorca nie musi przecież przepłacać za odsetki naliczane przez 4 lata, jeśli spokojnie może pozwolić sobie na spłatę leasingu w np. 2 lata.

 

Błąd 3. Założenie, że łatwo jest dostać leasing na maszynę dla krótko działającej firmy.

 

Firmy leasingowe niechętnie finansują nowopowstałe firmy, najczęściej wymagają poręczenia innej firmy z dłuższą historią działalności. Poręczyciel (zwany także żyrantem) podpisuje się na wekslu i w przypadku opóźnień w spłatach rat leasingodawca może go poprosić o uregulowanie zaległości. Jeśli poręczenie nie wchodzi w grę bierze się pod uwagę kilka czynników:

  • Wysokość pierwszej wpłaty – im wyższa tym lepiej, minimum 20-25%.
  • Doświadczenie w branży osób zarządzających firmą.
  • Majątek firmy i majątek prywatny właściciela lub reprezentantów – w przypadku spółek zoo często wymagane jest poręczenie prywatne umowy leasingu przez reprezentantów.
  • Przedmiot leasingu – czy jest typowy w swojej branży, jak duży jest rynek wtórny. Najlepiej gdy jest to samochód.
  • Kontrakty lub listy intencyjne – preferowane są sytuacje, gdy zakup ma nastąpić w związku z wykonaniem podpisanego kontraktu. Ewentualnie możesz przedstawić listy intencyjne na odbiór swoich towarów/usług – nie jest to mocne wsparcie, ale lepsze niż żadne.
  • Czy firma rozpoczęła działalność i są już generowane obroty – jeśli dopiero się organizuje szanse maleją, nawet w przypadku dużego kapitału zakładowego lub majątku firmy/reprezentantów.

Na warunki zbliżone do rynkowych możesz liczyć, gdy:

  • Twoja firma działa powyżej 3 miesięcy i chce leasingować samochód.
  • Twoja firma działa powyżej 6 miesięcy i chce leasingować maszynę.

Okresowo pojawiają się preferencyjne warunki finansowania dla nowopowstałych firm, przykładowo w chwili tworzenia niniejszego dokumentu można liczyć na sfinansowanie samochodu lub maszyny o wartości do 100 000 zł netto przy min. wkładzie własnym 20%. Jeśli zależy Ci na uzyskaniu aktualnych informacji zapraszam do bezpłatnej konsultacji z naszymi doradcami.

Warto także wspomnieć o zawieszeniu działalności – przyjmijmy, że prowadziłeś firmę dłuższy czas a następnie postanowiłeś ją zawiesić. Po wznowieniu działalności jesteś przez leasingodawców traktowany tak, jak nowopowstałe działalności i obowiązują wyżej wymienione zasady.

 

Błąd 4. Wykup przedmiotu leasingu przed upływem 40% czasu jego amortyzacji.

 

Aby umowa leasingu operacyjnego była za takową uważana przed Urzędem Skarbowym powinna trwać co najmniej 40% normatywnego czasu amortyzacji przedmiotu leasingu, czyli w przypadku:

  • samochodu (stawka amortyzacji 20%) min. 2 lata,
  • ciągnika siodłowego, maszyny (stawka amortyzacji 14%) min. 3 lata,
  • maszyny (stawka amortyzacji 10%) min. 4 lata itd.

 

Jeśli zakończysz umowę wcześniej  – ryzykujesz, że w trakcie kontroli Urzędu Skarbowego dociekliwy urzędnik zażąda usunięcia z kosztów rat leasingu i zapłaty zaległego podatku.

Ponadto w sytuacji zamknięcia umowy leasingu przed upływem 40% normatywnego czasu amortyzacji przepisy obligują firmę leasingową do:

  • sprzedaży przedmiotu leasingu po wartości rynkowej potwierdzonej wyceną rzeczoznawcy lub
  • po wartości pozostałej do spłaty,

w zależności która z nich jest wyższa. Przy wysokiej pierwszej wpłacie i spłacie znacznej części kapitału w trakcie trwania umowy jest to dla Ciebie bardzo niekorzystne.

 

Po upływie 40% normatywnego czasu amortyzacji wykup następuje po wartości pozostałej do spłaty ze zdyskontowanymi odsetkami (czyli pomniejszonymi o stopą procentową). Do tego dojdą koszty wcześniejszego zamknięcia umowy (zgodnie z Tabelą Opłat i Prowizji firmy leasingowej).

 

Nadpłacenie umowy i inne kruczki. O czym jeszcze pamiętać, decydując się na leasing?

Błąd 5. Nadpłacanie umowy leasingu.

 

Biorąc leasing dokonujesz spłat w oparciu o harmonogram i nadpłacenie umowy leasingu nie przynosi korzyści. Faktury i tak będą przychodzić co miesiąc w kwotach wynikających z harmonogramu a pieniądze zostaną niepotrzebnie zamrożone na nieoprocentowanym rachunku firmy leasingowej. Co więcej większość umów leasingu opiera się na Wiborze 1-miesięcznym. Wraz ze zmianą Wiboru (w górę lub w dół) zmienia się wysokość rat leasingu.

W efekcie możesz być przekonany, że zapłaciłeś np. 3 raty leasingu. Jeśli po dokonaniu przelewu Wibor wzrośnie możesz mieć niewielką niedopłatę za trzecią ratę. Z czasem firma leasingowa upomni się o zaległość a to może być kosztowne.

Jeśli dysponujesz gotówką możesz aneksować umowę i zmienić harmonogram spłat. Wtedy wpłacisz jednorazowo większą kwotę. Niestety każda zmiana harmonogramu spłat umowy wiąże się z kosztami aneksu (kilkaset złotych). Najrozsądniej zaplanować nadpłaty (o ile jest to możliwe) przed podpisaniem umowy leasingu i zgodnie z tym przygotować harmonogram spłat.

Na szczęście dla nadpłacających na rynku pojawiły się oferty leasingu ze zryczałtowana opłatą roczną, zamiast tradycyjnej tabeli opłat i prowizji. W ramach rocznej opłaty od 95 do 195 zł netto (w zależności od leasingodawcy) możesz zmieniać harmonogram spłat w trakcie trwania umowy, nie ponosząc z tego tyt. dodatkowych kosztów. Daje to sporą oszczędność, bowiem zmiana harmonogramu spłat kosztuje przeciętnie od 200 do 500 zł netto. W chwili pisania tekstu ryczałt oferuje 4 leasingodawców.

 

 

Błąd 6. Założenie, że minimalna pierwsza wpłata wynosi 10% a maksymalny czas trwania umowy 5 lat.

 

Minimalna pierwsza wpłata (wkład własny) zaczyna się najczęściej od 10% ale firmy leasingowe dopuszczają też niższe. Dla samochodów minimalna pierwsza wpłata wynosi 0-1% wartości pojazdu, dla maszyn 0-5%. Dla używanych przedmiotów leasingu wysokość opłaty wstępnej rośnie, przy czym nadal możliwy jest leasing przy 5% opłaty wstępnej.

Nie znaczy to jednak, że każdy może liczyć na bardzo niską pierwszą wpłatę. Jest ona zarezerwowana najczęściej dla przedsiębiorców mających już dobrą historię spłat w danej firmie leasingowej lub osiągających dobre wyniki finansowe. Niska pierwsza wpłata poniżej 10% lub jej brak wiąże się z oceną wniosku w procedurach zwykłych, w których trzeba okazać dokumenty finansowe firmy.

Wyjątek stanowią nowe samochody – rosnąca popularność najmów długoterminowych pozwala niemalże każdemu odebrać samochód bez wkładu własnego.

W większości firm leasingowych maksymalny czas trwania umowy leasingu wynosi 5 lat jednakże niektóre firmy leasingowe dopuszczają dłuższy – do 7 lat dla samochodów i nawet do 7-8 lat dla maszyn (zwłaszcza linii technologicznych lub drogich maszyn o niskich stawkach amortyzacji, np. maszyn drukarskich, węzłów betoniarskich i in.). W skrajnym przypadku możesz dostać leasing na 10 lat. Pozwala to znacznie obniżyć wysokość miesięcznej raty. Dzięki temu z dobrym leasingiem stać Cię na zakup drogiej maszyny.

Spłata leasingu powyżej 5 lat dotyczy nowych samochodów i maszyn. Używane przedmioty leasingu możesz finansować do 5 lat, przy czym pewnym ogranicznikiem jest wiek przedmiotu leasingu. Wiek samochodu po zakończeniu umowy leasingu nie może przekroczyć 10 lat, czyli 5-letni samochód możesz finansować na 5 lat, 6-letni maksymalnie na 4 lata itd. To jest jeśli zależy ci na rynkowej cenie leasingu.

Dla maszyn tolerancja co do wieku jest wyższa. Możesz jeszcze leasingować 10-letnie maszyny. W niektórych przypadkach nawet 20-letnie i starsze pod warunkiem, że trzymają wartość oraz są ciągle powszechnie wykorzystywane w danej branży.

 

Błąd 7. Zwracanie uwagi w trakcie wyboru oferty tylko na koszt leasingu.

 

Jest to często popełniany błąd. Koszt leasingu jest ważny, jednocześnie dodatkowe koszty związane z leasingiem są także istotne. Pewne z nich pojawią się zawsze, inne tylko w pewnych sytuacjach. Przyjrzyjmy się tym najbardziej typowym:

  • Ubezpieczenie – każdy przedmiot leasingu musi być ubezpieczony. Dla samochodów obligatoryjne jest ubezpieczenie OC AC NW, dla maszyn ubezpieczenie majątkowe. Każdy leasingodawca proponuje własne ubezpieczenie ale masz możliwość przedstawienia własnej oferty (zwłaszcza przy samochodach, gdzie koszty ubezpieczenia są wysokie). W przypadku leasingu maszyn najczęściej korzysta się z ubezpieczenia leasingodawcy. Tymczasem koszty ubezpieczenia mogą się znacznie różnić u poszczególnych leasingodawców, przykładowo w firmie A zapłacisz 0,5% rocznie, w firmie B 1% rocznie. Im dłuższy czas spłaty leasingu tym większe koszty lub oszczędności.
  • Koszt rejestracji pojazdu – jednorazowy koszt ponoszony na początku umowy. Koszty rejestracji u leasingodawców wahają się od 290 do 450 zł netto. I nie ma znaczenia czy leasingodawca otrzymał nowe tablice czy też (przy samochodach używanych) tylko przerejestrował samochód a numery rejestracyjne pozostały bez zmian.
  • Ubezpieczenie GAP – dobrowolne, ale chętnie wybierane. Działa przy kradzieży oraz szkodach całkowitych. Skorzystanie z GAP często pozwala zastosować niższą marżę do leasingu. Ceny GAP leasingodawców różnią się, czasami znacznie. Czasem taniej wyjdzie wybrać nieco droższy leasing, ale ze znacznie tańszym GAPem z dobrym zakresem ochrony.
  • Koszty wyceny – występują przed podpisaniem umowy przy leasingu używanych maszyn i samochodów. Wynoszą najczęściej kilkaset złotych. Oszczędność na wycenie polega na tym, że część leasingodawców nie wymaga oględzin rzeczoznawcy w przypadku samochodów. Wyceniają wartość samochodu w oparciu o tabele Eurotax. Pozostali leasingodawcy chcą tradycyjnej wyceny. Dla maszyn używanych wycena jest wymagana prawie zawsze, chyba że sprzedawca maszyny posiada autoryzację danej firmy leasingowej. Należy o to zapytać doradcę. Brak wyceny oznacza nie tylko zaoszczędzone kilkaset złotych, ale też szybszy czas uzyskania decyzji leasingowej.
  • Koszty wynikające z tabeli opłat i prowizji – znajdziesz tam najczęściej kilkadziesiąt różnych pozycji kosztowych. Zwróć uwagę przede wszystkim na koszty wynikające z aneksowania umów (skracania, wydłużania umowy, zmian w harmonogramie spłat) oraz opłaty za wezwania do zapłaty (jeśli płatność rat następuje po terminie).

Ponadto jeśli Twoja sytuacja nie czyni cię dobrym leasingobiorcą może warto zapłacić trochę drożej ale w zamian uzyskać pewność, że dostaniesz leasing. Chodzi o sytuacje  gdy np. prowadzisz krótko działalność, masz słabą historię kredytową w BIKu lub innych bazach, wykazujesz stratę lub minimalny zysk, działasz w branży trudnej do sfinansowania etc. Sytuacji problemowych jest wiele i nie sposób opisać wszystkich ale podam przykład.

Firma Jana Kowalskiego produkuje elementy metalowe i dostarcza je między innymi do producentów broni. W PKD ma wiele wpisów, w tym również 25.40.Z Produkcja broni i amunicji, ale broni nie produkuje. Dodatkowo firma działa dopiero kilka lat i wszystkie zyski reinwestuje w park maszynowy przez co wykazuje niewielki zysk w dokumentach finansowych. Jan Kowalski zwrócił się do 3 firm leasingowych z prośbą o wycenę leasingu nowej tokarki niezbędnej do zwiększenia produkcji.

Firma leasingowa „A” zaproponowała najtańszy leasing i Jan zdecydował się złożyć wniosek leasingowy właśnie do niej. Niestety polityka tej firmy zabrania udzielania finansowania firmom produkującym broń lub współpracujących z producentami broni. Firma co prawda nie produkuje broni, ale niektórzy jej kontrahenci tak. Leasingodawca odmówił udzielenia leasingu. Kilka dni niezbędnych do skompletowania dokumentów i uzyskania decyzji leasingowej zostało stracone.

Firmie „B” nie przeszkadza poboczne PKD 25.40.Z ani kooperacja z producentami broni a ich oferta była niewiele droższa od firmy „A”. Jan i tutaj dostał odmowę finansowania z powodu niskiego zysku – według leasingodawcy brak mu zdolności do spłaty rat leasingu. Tłumaczenie, że zyski reinwestuje w firmę nic nie zmieniają. Kolejnych kilka dni uciekło.

Oferta firmy „C” była najdroższa ale poboczne PKD 25.40.Z nie przeszkadza. Dodatkowo licząc zdolność firma C zwraca uwagę na wysokość amortyzacji (dodaje ją do dochodu firmy). Jan kupił kilka maszyn za gotówkę i w ostatnim roku odpisy amortyzacyjne wyniosły 180 tys. zł. W efekcie w firmie C nie ma problemu ze zdolnością na leasing tokarki i udaje się szybko załatwić sprawę. Gdyby Jan od początku trafił do firmy „C” oszczędziłby sobie trudności i nerwów. Różnice na racie leasingu w stosunku do ofert są prawie nieodczuwalne.

Dobry doradca leasingowy (broker) potrafi znaleźć nie tylko tanią ofertę leasingu, ale też wziąć pod uwagę sytuację firmy i wskazać firmę leasingową dopasowaną proceduralnie do tej sytuacji.

 

Błąd 8. Założenie, że firma leasingowa nie sprawdza zdolności leasingowej.

 

Firmy leasingowe mają w ofercie różnego rodzaju uproszczone procedury przyznania leasingu. Ich główną zaletą jest szybki czas uzyskania decyzji leasingowej oraz nieduża ilość dokumentów do przygotowania. Można wyróżnić 3 rodzaje procedur uproszczonych:

  1. Bez okazania dokumentów finansowych oraz oświadczeń o dochodach. Są najrzadziej spotykane i zwykle dotyczą niedużych kwot (np. do 100 000 – 150 000 zł).
  2. Na oświadczenie o dochodach. Występują najczęściej, dość wysokie limity (nawet do ok. 400 tys. zł), zwykle minimalna pierwsza wpłata wynosi 10-20% wartości przedmiotu leasingu.
  3. Z koniecznością okazania dokumentów finansowych. Najwyższe limity (nawet ponad 500 tys. zł), główną zaletą jest szybki czas oceny wniosku w porównaniu ze zwykłą procedurą.

Dla uproszczonych procedur leasingowych wymienionych w punktach 1 i 2 faktycznie można mówić o udzieleniu leasingu bez sprawdzania zdolności leasingowej. Należy podkreślić, że procedury uproszczone są zwykle zarezerwowane dla nowych przedmiotów leasingu od autoryzowanych sprzedawców.

Pozostałe przedmioty leasingu, w tym również te o dużej wartości czy używane, leasinguje się jednak w procedurach zwykłych. Podobnie, gdy już wykorzystasz limity dostępne w procedurach uproszczonych. W takich wypadkach potrzebna jest zdolność leasingowa wynikająca z dokumentów finansowych lub kontrakt (jeśli zakup następuj w związku z podpisanym kontraktem).

 

Błąd 9. Nieumiejętne organizowanie leasingu, gdy firma ma złą historię kredytową lub widnieje jako dłużnik w KRD.

 

Mając złą historię w BIK/KRD nie jesteś „skazany” na drogi leasing. Zorganizowaliśmy wiele tanich leasingów bez BIK.

Firmy leasingowe zwykle weryfikują leasingobiorcę w co najmniej 2 bazach. Różni leasingodawcy sprawdzają różne bazy. Do najchętniej weryfikowanych należą:

  • BIK (Biuro Informacji Kredytowej)
  • BIG (Biuro Informacji Gospodarczej)
  • BRKN (Bankowy Rejestr Klientów Nierzetelnych)
  • InfoMonitor
  • KRD (Krajowy Rejestr Długów)
  • wewnętrzne bazy leasingodawcy i in.

Weryfikuje się zarówno firmę, jak i jej reprezentantów. W przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych chodzi o właściciela, przy spółkach zoo sprawdza się reprezentantów zgodnie z KRS oraz spółkę.

Zła historia kredytowa

Niektóre wpisy w bazach są widoczne nawet przez kilka lat po wygaśnięciu zobowiązania. Jeśli więc miałeś duże opóźnienia w spłatach kredytu np. 2 lata temu, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że leasingodawca uzyskawszy tą informację odmówi udzielenia leasingu. Nie znaczy to jednak, że każdy leasingodawca.

Co warto wiedzieć na temat organizowania leasingu przy złej historii w bazach?

  1. Różne firmy leasingowe sprawdzają różne bazy. Czasami wystarczy zwrócić się do leasingodawcy nie weryfikującego tej bazy, w której widniejesz jako dłużnik. Jak sprawdzić kto nie sprawdza danej bazy? Najlepiej zapytać o to doświadczonego brokera mającego wiele firm leasingowych w ofercie.
  2. Różne firmy leasingowe mają różną tolerancję na opóźnienia w spłatach. Firmy leasingowe A i B sprawdzają dokładnie te same bazy. Firma A chce mieć wyłącznie dobrze płacących klientów dlatego udziela finansowania tym klientom, których opóźnienia w spłatach nie przekraczają 14 dni. Firma B wykazuje wyższą elastyczność i interesuje się opóźnieniami powyżej 30 dni a może finansować nawet wtedy, gdy opóźnienia w spłatach kredytów wynoszą do 90 dni.

Jeśli masz słabą historię kredytową a zależy Ci na uzyskaniu leasingu poinformuj doradcę leasingowego o swojej sytuacji na początku rozmowy i wytłumacz dokładnie o co chodzi. Dzięki temu wspólnie wybierzecie taką firmę leasingową, gdzie prawdopodobieństwo sukcesu będzie największe.

KRD

Prawie wszystkie firmy leasingowe w Polsce sprawdzą Cię w Krajowym Rejestrze Długów. Jeśli Twoja firma widnieje jako dłużnik w większości przypadków skończy się to odmową udzielenia leasingu. Do wyjątków należą pojedyncze wpisy na niewielkie kwoty (kilkaset – kilka tysięcy złotych) lub sprawy wygrane w sądzie, które jeszcze nie zostały wykreślone z rejestru (należy wtedy przedstawić dodatkowe dokumenty). W pozostałych przypadkach firma leasingowa odmówi udzielenia leasingu, nawet, gdy widnieje kilka wpisów na bardzo małe kwoty. Dlatego przed złożeniem wniosku o leasing powinieneś doprowadzić do wykreślenia wpisów z KRD (o ile jakieś są) albo liczyć się z wysokim prawdopodobieństwem decyzji odmownej i niepotrzebną stratą czasu.

 

Błąd 10. NAJWIĘKSZY BŁĄD – powierzenie zorganizowania leasingu niewłaściwemu doradcy.

 

Niewłaściwy doradca leasingowy może sprawić, że zorganizowanie leasingu zamienia się w koszmar zamiast być proste i nieangażujące czasowo. Co więcej kiepski doradca może popełnić któryś z najczęściej popełnianych błędów Twoim kosztem. Na szczęście dość łatwo się przed tym ustrzec.

Jak wybrać dobrego doradcę? Wystarczy, że już na etapie pierwszej rozmowy zadasz kilka pytań:

  1. Jak długo pracuje Pan jako doradca leasingowy? – Potrzeba minimum roku doświadczenia, żeby działać swobodnie. Dobrze gdy doradca ma przynajmniej 3 lata doświadczenia – wtedy możesz mieć względną pewność, że nie będzie się uczyć na Twoim przypadku. Brak doświadczenia sprawia, że popełni błędy i nie będzie wiedział na co zwrócić uwagę. Dostaniesz więcej telefonów/maili z pytaniami i prośbą o uzupełnienia, co wydłuży czas oceny wniosku. Co jakiś czas początkujący doradca nie uwzględni czegoś, co zdyskwalifikuje wniosek leasingowy. Naprawdę nie chcesz, żeby trafiło akurat na Twój wniosek.
  2. Jak dużo samochodów/maszyn Pan wyleasingował? – to pytanie pogłębia poprzednie pytanie. Doradca może mieć kilka lat doświadczenia w leasingu samochodów ale nie mieć pojęcia o leasingu maszyn i odwrotnie. Optymalną wartością jest powyżej 100 umów leasingu samochodów/maszyn, minimum to 30-40 umów. Przy czym nie daj się uspokoić odpowiedzią typu „Nie mam dużego doświadczenia, ale moi koledzy z firmy mają i będą mi podpowiadać”. Koledzy prowadzą swoje transakcje i mają niewiele czasu na cudze, a ludzie w centrali firmy leasingowej pracują bazując na informacjach przekazanych przez dział handlowy. Doradca nie mając doświadczenia nie będzie w stanie skutecznie działać na Twoją korzyść.
  3. Czy ma Pan referencje? – to, że ktoś pracuje długo nie oznacza jeszcze, że dobrze wykonuje swoją pracę. Referencje pomogą rozwiać wątpliwości.
  4. Jaka jest minimalna opłata wstępna? Jaki jest maksymalny czas trwania umowy leasingu? – pytanie zasadne, jeśli akurat jesteś zainteresowany możliwie najniższą wpłatą lub dłuższym, niż 5 lat okresem spłaty leasingu.
  5. Ile firm leasingowych ma Pan w ofercie? – pytanie zasadne, gdy Twoja sytuacja nie czyni cię idealnym leasingobiorcą, przykładowo: prowadzisz firmę poniżej 2-3 lat, jesteś osobą poniżej 25 roku życia, działasz w branży podwyższonego ryzyka (np. budowlanej), masz słaby BIK, przedmiot leasingu jest stary albo nietypowy (czyli jest ryzykowny z punktu widzenia firmy leasingowej), masz stratę za ubiegły/bieżący rok, realizujesz duża inwestycję, jak na obecne możliwości firmy itd. Różne firmy leasingowe zwracają uwagę (lub nie) na różne rzeczy i odmowa w jednej firmie leasingowej (choćby ze względu na stratę) wcale nie musi oznaczać odmowy w drugiej. Doświadczony broker z szeroką ofertą będzie w stanie pomóc skuteczniej, niż osoba pracująca bezpośrednio w firmie leasingowej, posiada bowiem szerszą perspektywę i większe możliwości.
  6. Pracuje Pan na umowę o pracę czy w oparciu o działalność? – osoby pracujące w oparciu o działalność gospodarczą potrafią lepiej zrozumieć Twoją sytuację jako przedsiębiorcy, szczególnie gdy chodzi o wiarygodne wyjaśnienie niskiego dochodu/zysku firmy. Ponadto będąc najczęściej wynagradzanym za każdą umowę leasingu doradca prowadzący działalność ma osobisty interes, aby wszystko poszło, jak należy – w przeciwnym wypadku nie zarobi.
  7. Można też zadać pytanie o któryś z najczęściej popełnianych błędów na zasadzie „A co jeśli chciałbym…”

 

Autor tekstu: Mikołaj Łagowski

Właściciel firmy Leason. Ekspert leasingowy. W trakcie 11 lat pracy w branży leasingu sfinansował zakup ponad 1000 maszyn i ponad 500 samochodów dla klientów z całej Polski. Autor bloga o leasingu, jednego z najchętniej czytanych w Polsce.

 

Szukasz leasingu? Sprawdź naszą ofertę! Oferujemy m. in.: leasing autaleasing maszyn czy pożyczka leasingowa!

Mikołaj rozdaje… leasingi! – Wywiad z Mikołajem Łagowskim

Z branżą leasingu związany od 2008r, od początku zajmował się leasingami maszyn. W wywiadzie opowiada o swoich początkach, wpływie leasingu na podatki firmy i ciężkich przypadkach leasingowych. O dobrych książkach, mentalności przedsiębiorcy, spełnianiu marzeń i swoich pasjach. Wywiad przeprowadził Paweł Huma.

 

 

Cześć, Mikołaj!

 

Cześć, Paweł.

 

Czym się zajmujesz?

 

Pomagam ludziom w uzyskaniu leasingu. Takiego, na jaki zasługują. I na takich warunkach, na jakich by chcieli, a nie takich, jakie narzuca im firma leasingowa, niezależnie od ich sytuacji.

 

Jest to temat dość ciekawy, w szczególności że sam próbowałem kilka razy zdobyć leasing, jakoś go ugryźć. Ale mnie na razie interesuje, skąd tak naprawdę jesteś, czy jesteś tym rodowitym centusiem Krakusem, że zająłeś się tymi finansami, czy może jesteś z innego miasta?

 

OK, więc taki krótki rys historyczny. Nie jestem rodowitym Krakusem, chociaż mieszkam w tym mieście od 14 lat i czuję się nim – pozdrowienia dla tych, którzy mieszkają tu od kilku pokoleń! Pochodzę z Bełchatowa, z województwa łódzkiego, 50 km pod Łodzią. Podkreślam to, bo Bełchatów kojarzy się ze Śląskiem. To dlatego, że mamy tam dużą kopalnię odkrywkową węgla brunatnego, a nie kamiennego. Jak wiele młodych osób, trafiłem do Krakowa na studia na Uniwersytet Ekonomiczny. Na studiach poznałem swoją żonę i tak w tym mieście zostałem, przy czym Kraków zawsze mnie ciągnął. Będąc w liceum marzyłem, żeby to tutaj właśnie studiować. Nie miałem jeszcze wtedy sprecyzowanych planów, czy chcę tu mieszkać, czy nie, ale z perspektywy czasu nie żałuję.

 

Czyli skończyłeś studia, zostałeś w Krakowie i teraz prowadzisz własną działalność gospodarczą. Jak do tego doszło, że znajdujesz się w tym momencie na tym etapie swojego życia? Czym się wcześniej zajmowałeś?

 

Muszę się trochę cofnąć w czasie. Będąc jeszcze młodym chłopakiem w liceum, zupełnie przypadkiem trafiłem na ogłoszenie o książce „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosakiego. Jak przeczytałem zajawkę tej książki, poczułem, że muszę ją kupić. Zamówiłem ją poprzez sprzedaż wysyłkową. Przyszła, przeczytałem ją chyba ze trzy razy. To była pierwsza książka z tematyki samorozwoju, którą przeczytałem. Wywarła na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem dowiedzieć się więcej, czym jest pieniądz, o co chodzi w zarządzaniu pieniędzmi, dlaczego jedni są bogaci, inni nie. Wybrałem więc ekonomiczny kierunek studiów, aby się więcej o tym pieniądzu dowiedzieć. W międzyczasie pojawiło się marzenie, że w przyszłości zamiast pracować na etacie, chciałbym zostać przedsiębiorcą, zatrudniać ludzi. Będąc w liceum nie myślałem jeszcze o tym, aby podejmować jakieś działania w kierunku przedsiębiorczości. Na studiach, ku mojemu zaskoczeniu, o tym pieniądzu wykładano suchą teorię. Nie było zajęć o tym, dlaczego ktoś się bogaci, a inny nie. Więc w wolnym czasie zacząłem sam chodzić na kursy samorozwoju, szkolenia, czytać następne książki. Gdzieś po drodze zrodził mi się pomysł, aby otworzyć portal najbogatsi.pl i pisać o tych najbogatszych ludziach, publikować ich rankingi. Rozumiałem bogactwo nie tylko przez pryzmat pieniądza, ale też innych sfer życia, czyli żeby mieć udane życie prywatne, przyjaciół, cieszyć się dobrym zdrowiem. Nie tylko, aby w jednej sferze osiągać niesamowite sukcesy, a pozostałe zaniedbać, ale żeby to wszystko było zrównoważone.

 

Odniosłem wrażenie, że znalazłeś złoty środek na życie, czy tak jest? Bo każdy z nas chce mieć dużo pieniędzy, a już zapominamy o zdrowiu, o rodzinie, a w obecnych czasach także o czasie wolnym dla siebie, kiedy to możemy się „podrapać po tyłku”, ale też zainwestować w siebie. Czy możesz powiedzieć, że w stu procentach już masz szczęście w każdej z tych sfer, czy jednak czegoś Ci brakuje? Kolano Ci nawala, brakuje Ci czasu, żeby obejrzeć film z małżonką?

 

Nie mogę powiedzieć, abym w stu procentach czuł się spełniony. Ja w ogóle w życiu kieruję się taką maksymą, że jestem wdzięczny za to, co mam, równocześnie jestem niezadowolony, bo wiem, że mogę osiągnąć więcej zarówno jeśli chodzi o zdrowie, relacje międzyludzkie, jak i rozwój mojego biznesu czy finanse. Więc cieszę się i jestem wdzięczny za to, co już do tej pory osiągnąłem. I jednocześnie chcę więcej.

 

Wiem, że na tych studiach przeczytałeś masę książek i bardzo korci mnie, jaką drugą książkę o samorozwoju, finansach możesz polecić słuchaczom, która wywarła na Tobie wrażenie, a którą warto przeczytać?

 

Bardzo dobra książka o finansach osobistych to „Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie” autorstwa T. Harva Ekera, który prowadzi w Polsce szkolenia Millionaire Mind Intensive. To są trzydniowe intensywne szkolenia, bodajże w Warszawie. Polecam je przejść, brałem w nich udział w 2009 r., kiedy to musiałem lecieć aż do Londynu, aby się przeszkolić, bo w Polsce jeszcze ich wtedy nie było. Książka jest na polskim rynku od dawna i pomaga poukładać sobie, w jaki sposób zarządzać domowym budżetem, żeby zaczął on rosnąć, a nie tylko rozpływał się cały czas. Pomaga też zidentyfikować nasze przekonania na temat pieniędzy. Okazuje się, że większość z nich wynosimy z domu i potem nieświadomie powielamy wzorce, które zaszczepili nam rodzice. Często są to wzorce, które nie nadają się do niczego i sabotują nasze wysiłki, żeby coś osiągnąć.

 

Dwie pozycje książkowe za nami, nie będę Cię pytał o resztę, bo śmiem twierdzić, że mógłbyś całą biblioteczkę przytoczyć, przynajmniej z tego samorozwoju i odnośnie finansów.

 

Mam dość dużą biblioteczkę w domu, więc pewnie mógłbym.

 

Powiedz, jak zaczęła się Twoja kariera finansowa?

 

Jak wspomniałem, miałem marzenie o prowadzeniu własnej firmy. Problem, jaki spotyka wielu młodych ludzi, jest taki, że mają to marzenie, tylko na niczym konkretnym się nie znają. Bo jeśli nie mamy jakichś zainteresowań stricte specjalistycznych, które możemy potem przekuć w biznes, to zwykle jest tak, że w pewnym momencie lądujemy czy to w pracy, czy na praktykach, zaczynamy się czegoś uczyć, a potem nasza ścieżka już w tym kierunku podąża. U mnie było tak, że jeszcze w tracie studiów organizowałem ze znajomymi takie wyjazdy zagraniczne do Szwecji, gdzie we własnym zakresie szukaliśmy sobie różnego rodzaju pracy dla mieszkańców Sztokholmu. Pomagaliśmy im najczęściej w remontach domów, pracach fizycznych w ogródku itp.. Pracowaliśmy intensywnie przez dwa miesiące. Była to ciężka praca fizyczna, ale na tamte czasy dawała świetne zarobki dla młodego człowieka, bo pamiętam, że z takiego wyjazdu potrafiłem przywieźć na czysto ok. 15 tys. zł. To były dla mnie dobre pieniądze, które pozwalały mi funkcjonować przez kolejny rok, nie brakowało mi ich na jakieś moje zachcianki. Przy okazji trzeciego wyjazdu zabrałem ze sobą już siedem osób i organizowałem im wszystkim pracę. Przez ponad miesiąc wszyscy mieliśmy co robić, dzień w dzień. Dla nas było to duże osiągnięcie, bo nikt nas wtedy nie zatrudniał na stałe. Wyobraźcie sobie, że jadąc do Szwecji za pierwszym razem, braliśmy namioty. Spaliśmy na polu namiotowym, w dzień roznosiliśmy ulotki po domach i ludzie z tych ulotek dzwonili z propozycjami pracy.

 

Czyli organizowałeś ludziom robotę, organizowałeś ten wyjazd?

 

Jechaliśmy wspólnie ze znajomymi, to byli moi przyjaciele i są nimi do dzisiaj. Ja znałem najlepiej język angielski, więc na mnie spoczywały wszystkie rozmowy, negocjowanie kontraktów. Wspólnymi siłami roznosiliśmy ulotki, więc mogliśmy w ten sposób więcej terenu oznaczyć, niż gdybym to robił sam.

Jeśli chodzi o sprawy stricte zawodowe, kończąc studia, rozpocząłem pracę w Comarchu. Pracowałem tam przez pół roku jako wdrożeniowiec w dziale Stanów Zjednoczonych. Tu znowu przydał się ten angielski, który miałem na dobrym poziomie. Przez te pół roku zorientowałem się, że tego rodzaju praca nie jest dla mnie. Była to praca zarezerwowana dla introwertyków. Mimo że w pokoju siedziałem z siedmioma osobami, to okazało się, że prawie ze sobą nie rozmawiamy, a jeśli już, to nie na głos, tylko piszemy do siebie na czacie. Dla mnie to było dziwne i niezrozumiałe, ale przykład płynął z góry. Po pół roku stwierdziłem, że tak być nie może. Trafiłem do branży leasingowej. W zasadzie już dwa miesiące przed zmianą prowadziłem rozmowy z moim znajomym, który jakiś czas już w branży leasingowej pracował. Powiedział, że w najbliższym czasie planuje zmienić pracę, bo jego żona założyła firmę, fajnie jej się kręci, więc on ją wspomoże. Że zwolni się miejsce w jego firmie i czy nie chciałbym spróbować swoich sił w leasingu. Sądził, że nadawałbym się będąc otwartym na ludzi. Postanowiłem bliżej się temu przyjrzeć i tak trafiłem do branży leasingowej. Najpierw przez kilka dni chodziłem do biura, by zobaczyć, jak on pracuje, jeździłem z nim na spotkania, słuchałem, jak rozmawia z ludźmi. W międzyczasie złożyłem CV do jego firmy i zostałem zaproszony na rozmowę do Warszawy. Potem mnie przyjęli i przez jakiś czas tam pracowałem. Wymogiem zatrudnienia było otwarcie działalności. Samozatrudnienie sprawiło, że zacząłem już trochę inaczej myśleć, bo mogłem wystawiać faktury, robić jakieś koszty, czyli sprawiać, że płacę mniejsze podatki, czego nie może zrobić pracownik zatrudniony na etacie. Zacząłem krok po kroku spełniać swoje marzenie, otworzyłem własną działalność, co prawda jeszcze pracowałem dla kogoś, ale pierwszy krok został zrobiony. Jakiś czas później zrobiłem kolejne kroki.

 

Poruszyłeś ciekawą rzecz, mianowicie: potencjalny Kowalski i przedsiębiorca-etat kontra działalność gospodarcza. Działasz w branży leasingowej. Ja tak naprawdę przez większość mojego życia byłem przyzwyczajony do czegoś takiego jak pożyczka, miniratka, kredyt gotówkowy, po czym nagle ląduje mi to magiczne słowo „leasing”. Przed naszą rozmową sprawdziłem synonim tego słowa, spojrzałem do naszego rodzinnego języka i znalazłem strasznie głupie określenia tego słowa, np. „wydzierżawić” – co, jesteś dzierżawcodawcą? Dziwnie to brzmi. To słowo przeniknęło to naszego języka. Ale tak naprawdę chciałem się Ciebie zapytać, czym różni się leasing od zwykłego kredytu? Przed świętami zaleją nas reklamy tych wszystkich „ratek”, czy to dużych, czy małych, ale banki będą nam chciały dawać kredyty gotówkowe, więc czym taki kredyt gotówkowy na prezent różni się od leasingu, zakładając, że bierzemy kredyt czy leasing na laptopa?

 

Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego leasing od kredytu nie rożni się niczym, poze tym, że w leasingu nie będzie właścicielem tego laptopa. Z punktu widzenia przedsiębiorcy różnice są widoczne. Podstawowa jest taka, że leasing wpływa korzystnie na wysokość płaconych podatków, pomagając je obniżyć. Czyli każdą ratę leasingu, którą płacę co miesiąc, mogę odliczyć od podstawy opodatkowania, dzięki czemu płacę niższy podatek. Jeżeli wezmę leasing na krótki czas, mam większe raty. To pozwala mi szybciej zaliczyć w koszty przedmiot, który kupuję. W przypadku laptopa może nie zobaczymy takiej różnicy, ale jeśli kupujemy jakieś droższe przedmioty, np. samochód, maszynę do linii produkcyjnej, to są już dużo większe kwoty. I często takiej kwoty nie można jednorazowo zaliczyć w koszty, nawet jeżeli mamy gotówkę na zakup. Leasing pozwala bardzo dużą część maszyny zaliczyć w koszty jednorazowo, co ma ogromny wpływ na obniżenie podatku, który płacimy w danym miesiącu. Stąd jest chętnie wykorzystywany przez przedsiębiorców i z roku na rok tych leasingów udziela się w Polsce coraz więcej.

 

Nie każdy może wziąć leasing, może go wziąć tylko i wyłącznie przedsiębiorca. A jak to wygląda w przypadku samochodu? Czy mogę dostać leasing tylko na nowy samochód, czy jesteś w stanie załatwić leasing na samochód używany w jednej z firm leasingowych?

 

Można leasingować zarówno nowe samochody, jak i używane. Istotny tutaj jest wiek tego samochodu. W przypadku używanych ważne, żeby po zakończeniu umowy wiek samochodu nie przekroczył 10 lat. Czyli jeżeli znajdziemy sobie samochód pięcioletni – wszystko jedno, w jakich pieniądzach – możemy go jeszcze leasingować na pięć lat. Jeśli to będzie samochód siedmioletni, to na trzy lata. Suma wieku początkowego plus czasu trwania leasingu nie powinna przekroczyć 10 lat.

 

Jak zrobić, żeby nie zostać przy leasingu samochodu wpuszczonym w maliny? Chciałbym mieć niską ratę leasingową, bo mam przeznaczony jakiś kapitał na samochód. I teraz jak możemy tymi proporcjami żonglować albo gdzie możemy mieć jakieś widełki, żeby to było potem dla nas miesięcznie jak najbardziej korzystne?

 

Leasing daje się bardzo dobrze skonfigurować pod własne potrzeby. Jeśli szukasz jednorazowo tego wysokiego kosztu, możesz zdecydować się na wysoki wkład własny do leasingu i ten wkład własny jest jednorazowo kosztem. Maksymalny wkład własny wynosi 45%, minimalny 0%., chociaż zwykle jest to coś w granicach 5-10% (to są te minimalne wartości). Czyli poruszamy się w widełkach od 5-10% do 45% na dzień dobry. Jeżeli 45% to jest dla kogoś za mało, możemy jeszcze pomyśleć o tym, żeby podnieść pierwszą ratę leasingu, zamiast 1-2% do 15-20%. Dzięki temu w ciągu dwóch miesięcy dwie trzecie wartości samochodu mamy w kosztach. Tego nie da nam ani zakup za gotówkę, ani w kredycie, bo są mocne ograniczenia w szybkiej amortyzacji samochodów. Leasing trwa od 2 do 5 lat, przy czym są firmy leasingowe, które wydłużyły ten maksymalny okres  do 7 lat.

 

Ale kto trzyma samochód siedem lat?

 

Na przykład ktoś, kto od czasu do czasu potrzebuje coś przewieźć busikiem. Albo ktoś, kto kupuje samochód swoich marzeń za duże pieniądze, tylko nie do końca go na to stać. Stara się wydłużyć maksymalnie czas spłaty, żeby ratea była jak najniższa. W perspektywie czasu taka osoba często zrobi krok naprzód, rozwinie się. Zarabia lepiej i później taki leasing kończy nieco wcześniej, po prostu zamyka umowę przed czasem.

 

A jak to wygląda przy używanym samochodzie?

 

Dokładnie tak samo, tylko ten maksymalny czas leasingu to najczęściej pięć lat.

 

I to jest ta różnica?

W trakcie samego procesu załatwiania leasingu dochodzi wycena tego samochodu, bo przy używanych przedmiotach leasingodawca chcee mieć pewność, że kupuje po wartości rynkowej lub zbliżonej do rynkowej.

 

Czyli nie ma tak łatwo, że idę, kupuję, załatwiam, decyzja kredytowa w 15 min i wyjeżdżam samochodem ze sklepu?

 

Nie, w 15 minut nie załatwimy leasingu samochodu. Czasami decyzję możemy dostać bardzo szybko od złożenia wniosku, ale decyzja a uruchomienie umowy to są dwie różne rzeczy. Bo taką umowę trzeba przygotować (wprowadzić dane), podpisać, następnie wpłacić wkład własny do tego leasingu. Później jeszcze musimy wziąć wszystkie dokumenty od samochodu, zarejestrować ten samochód i dopiero gdy jest zarejestrowany i ubezpieczony, firma leasingowa zleca płatność. Więc tu jest szereg czynności do wykonania i wiele osób bierze udział w tym procesie. Dlatego nie trwa to jeden dzień, tylko jeśli załatwimy to w dwa, trzy dni, to jest naprawdę dobrze, a standardowo trwa to tydzień, czasami dłużej.

 

Ten tydzień czasu jest w momencie, gdy kupujemy samochód w miejscu zamieszkania, czyli jak jestem z Krakowa, kupuję samochód w Krakowie, ale co w przypadku, gdy spodobał mi się wóz w Warszawie. To co, ja tak z tymi dokumentami bujam się Kraków-Warszawa, Kraków-Warszawa?

 

Nie, tu wykorzystujemy kurierów. Umowę podpiszemy z Tobą na miejscu w Krakowie, natomiast same dokumenty do rejestracji zostaną wysłane przez sprzedawcę kurierem.

 

Powiedziałeś przed chwilą „leasing operacyjny”, a są jeszcze jakieś inne?

 

W Polsce funkcjonuje jeszcze leasing finansowy, jest nieco mniej popularny niż operacyjny. I te dwa leasingi różnią się między sobą konsekwencjami podatkowymi. Bo w leasingu operacyjnym każdą opłatę leasingową, którą płacimy, zaliczamy sobie w koszty w miesiącu, w którym ona wystąpiła. Czyli jeśli w listopadzie dostaję pierwszą ratę leasingu, to będę w listopadzie traktował ją jako koszt uzyskania przychodu. W przypadku leasingu finansowego nie jest tak łatwo, bo on trochę bardziej swoją konstrukcją przypomina kredyt. Odsetki są kosztem, kapitał amortyzujesz. Podobnie jak przy kredycie.

 

Strasznie to brzmi. Czuję się, jakbym siedział co najmniej na studiach. Ten język jest dla mnie prawie jak prawniczy.

 

Zgadza się. Ale to ma potem duże konsekwencje dla przedsiębiorcy, jeśli nie do końca się w tym odnajduje. Łatwo popełnić błąd. Są takie sytuacje, w których ten leasing finansowy jest korzystniejszy dla przedsiębiorcy. Przykładowo: klientem jest lekarz. Lekarze co do zasady nie są płatnikami podatku VAT. Nie są vatowcami, czyli nie mogą tego podatku VAT odliczać od zakupów. Dodatkowo sprzęty medyczne takie jak unit stomatologiczny mają stawkę VAT 8%. Co się stanie, jeśli lekarz zdecyduje się wziąć taki unit stomatologiczny w leasing operacyjny? Będzie co miesiąc wrzucał wszystkie raty brutto w koszty, ale podrożeje mu ten unit, jeżeli chodzi o VAT, z 8% do 23%. Dlaczego? Bo leasing operacyjny to jest usługa podlegająca stawce VAT 23%. I jeżeli mamy 8% stawki VAT w przedmiocie, to niestety w ratach zostanie to podniesione do 23%. A lekarz tego VAT-u nie będzie miał możliwości odliczyć. W jego przypadku korzystniej będzie skorzystać z tego leasingu finansowego, który traktowany jest jak dostawa towaru i przyjmuje taką stawkę VAT, jaką ma towar.

 

Ta ostatnia wypowiedź dużo bardziej mi to rozjaśniła. Podałeś mi konkretny przykład, więc już mniej więcej widzę, o co chodzi.

 

I podobnie jest z innymi działalnościami, które nie są vatowcami. A jeżeli mamy samochody używane, to większość z nich sprzedawana jest na fakturę VAT marża, która nie zawiera w sobie VAT-u, który można by było odliczyć. I znowu, jeżeli kupujemy samochód bez VAT-u, a weźmiemy leasing operacyjny, to nagle doliczamy sobie 23% VAT-u. Tu jeszcze można dodać, że w Polsce mamy ograniczenia, jeśli chodzi o odliczanie VAT-u od samochodów osobowych. Od auta używnego i do działalności, i do celów prywatnych możemy odliczać tylko 1/2 VAT-u, druga połowa jest zaliczana w koszty tak jak kwota netto. Czyli nagle o połowę VAT-u byśmy sobie podrożyli samochód, jeśli wzięlibyśmy go w leasing operacyjny. To są istotne kwestie i oczywiście zwracam na nie uwagę klientom.

 

Czy wszyscy mogą wziąć leasing? Bierzemy pod uwagę firmę, czy to jest spółka, fundacja, stowarzyszenie, bo rozumiem, że działalność jednoosobowa to jak najbardziej, ale co z tymi pozostałymi podmiotami prawnymi?

 

Przedsiębiorca może taki leasing brać bez względu na formę prowadzonej działalności. To, czy go dostanie zależy w głównie mierze od czasu prowadzonej działalności. Na pewno trudniej mają firmy, które dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w biznesie. Kolejne kryteria to np. wielkość sprzedaży. W przypadku leasingu jednego samochodu ta sprzedaż często nie ma znaczenia, bo są uproszczone procedury oceny, gdzie albo podajemy jakieś oświadczenie o dochodach, albo nie pokazujemy żadnych oświadczeń i wyników finansowych. Gorzej jest w przypadku maszyn, które finansuje się trudniej. Tam często musimy wykazać się jakąś zdolnością wynikającą już bezpośrednio z dokumentów.

 

Leasingujemy głównie samochody, rzadko się zdarza, aby ktoś leasingował maszyny. Jakie miałeś największe wyzwanie w pracy, bo śmiem twierdzić, że nie chodziło tutaj o samochód?

Zdecydowanie nie. Może dodam, że 70%, pochodzi z leasingu maszyn. Najczęściej są to jakieś pojedyncze maszyny lub linie technologiczne wykorzystywane do produkcji. To są niekiedy naprawdę duże kwoty.

 

Jeżeli to nie tajemnica, to podaj największe wyzwanie i największy leasing, jaki udało Ci się pozyskać dla klienta?

 

Największy leasing, jaki pozyskałem dla klienta, był na kwotę czterech milionów złotych. Na co dzień organizuję leasing na przedmioty o wartości 200-300 tys. I to są takie ceny jednostkowe w przypadku maszyn, dla samochodów są niższe. Natomiast najtrudniejszy case, jaki przerabiałem, to linia do zwijania blachy. Przedsiębiorcea działał 20 lat na rynku. Pozyskał bardzo dużą dotację na zakup linii do zwijania blachy, bo 70% miał dofinansowania do zakupu, czyli tylko 30% tak naprawdę musiał swoich pieniędzy wyłożyć. I od tej strony wszystko przedstawiało się super. Natomiast problemem okazał się dostawca tej linii, bowiem firma istniała chwilkę, nie miała nawet biura, wynajmowała biurko za 500 zł w jakimś pomieszczeniu – dziesiątki firm tak funkcjonowało. I ten dostawca nie zrobił jeszcze żadnej maszyny, którą mógłby się pochwalić, że to będzie działało, a oczekiwał zapłaty w transzach 70% kwoty, zanim ta maszyna będzie funkcjonowała. I w związku z tym napotkaliśmy na szereg trudności, żeby doprowadzić do skutku tę transakcję. Sam klient miał zdolność leasingową, działał w tej branży długie lata, więc wiedział, co chce kupić. Jako alternatywę mógł kupić taką samą maszynę renomowanego producenta, ale za 4 miliony euro, czyli cztery razy większą kwotę niż miał tu zapłacić w złotówkach. Czemu ta transakcja była trudna? Dlatego że leasingodawca zażądał tu zabezpieczenia do czasu, aż ta linia nie zostanie wyprodukowana, żeby móc zapłacić te transze na produkcje. Przedsiębiorca akurat miał nieruchomość, przedstawił operat szacunkowy, czyli pokazał wycenę na sześć milionów złotych, z czego 2 miliony miał zajęte przez bank, bo miał też kredyt hipoteczny, a 4 mln złotych było wolne. Leasingodawca zakwestionował tę wycenę. Stwierdził, że ten budynek, jest warty 3 miliony złotych i w związku z tym jest to zbyt mała kwota zabezpieczenia, żeby pod tę transakcję ją uwzględnić. Niestety przedsiębiorca nie posiadał innych, równie wartościowych nieruchomości czy przedmiotów, które mogłyby być zabezpieczeniem. W efekcie pierwszą i drugą transzę musiał wyłożyć z własnej kieszeni, w przypadku drugiej transzy posiłkował się z tego, co wiem, kredytem gotówkowym. Natomiast jak już maszyna została wyprodukowana i uruchomiona, mieliśmy potwierdzenie, że ona na pewno działa, dopiero wtedy leasingodawca zdecydował się zapłacić ostatnią transzę i zrefinansować całość wcześniej poniesionych kosztów. Cały proces trwał pół roku i był bardzo rozwleczony w czasie, natomiast nie była to najdłuższa z transakcji, jakie realizowałem.

 

A czy przy okazji i najcięższa?

 

Ta była chyba najtrudniejsza, jeżeli chodzi o kaliber wyzwania, bo i przedmiot trudny, i dostawca. Dla kogoś, kto nie siedzi w branży, to wszystko może brzmieć trochę absurdalnie, co tu takiego trudnego. Natomiast jeśli zderzymy się z procedurami firm leasingowych, powiązanych z bankami, to możecie sobie Państwo wyobrazić, jakie banki mają czasami podejście do klienta. Pewnych sytuacji nie jesteśmy w stanie przejść. I jestem dumny, że w tym wypadku udało się zorganizować finansowanie, zwłaszcza że ten przedsiębiorca, nim do mnie trafił, sam próbował w trzech firmach leasingowych, m.in. w dwóch, które go od lat obsługiwały, i one odmówiły. Niech to świadczy o tym, jak ciężkie było to wyzwanie.

 

Powiedziałeś o wyzwaniach, kwotach, które dają jakieś wyobrażenie, milion euro, cztery bańki w złotówkach, to już można byłoby lokatę strzelić i nawet żyć.

 

Okazuje się, że jednak taka linia może zarobić nieco więcej, niż te pieniądze na lokacie.

 

A jak to potem wygląda z tą maszyną? Bo w przypadku samochodu jest tak, że biorę w leasing nowy, pojeździłem, wpłaciłem wysoką ratę początkową i po trzech latach mówię „nie, banku, zabieraj go sobie”, czyli oddaję ten samochód. A jak wygląda to w przypadku maszyn? Czy też mogę powiedzieć bankowi, aby wziął sobie taką maszynę za cztery bańki?

 

Jeżeli nie będziemy mogli czy chcieli jej spłacać, to summa summarum sprawa skończy się zabraniem maszyny przez leasingodawcę, wystawieniem jej na aukcję.

 

Nie, ja jej już nie chcę, chcę, żeby ją bank zabrał, a chciałbym wziąć nową. Nie pobudzajmy takich czarnych scenariuszy, że każdy, kto bierze leasing, to za chwilę nie będzie w stanie go spłacać. Firma nam dobrze prosperuje. I dochodzę do momentu co dalej, oddać i bank ją zabierze? Czy tak wygląda procedura?

 

Trzeba rozwiązać umowę, dogadać się z leasingodawcą i leasingodawca tak czy inaczej zabierze tę maszynę czy samochód, wystawi na aukcję, sprzeda. I teraz pytanie: za jaką wartość? Jeżeli po dobrej cenie, to mamy szczęście. Jeżeli będzie długo szukał kupca, bo często w przypadku maszyn jest tak, że im bardziej specjalistyczna maszyna, tym trudniej ją sprzedać na rynku, to może się okazać, że sprzeda ją ze znaczną stratą, a wszystkimi kosztami z tym związanymi obciąży nas jako leasingobiorcę. Więc wymiksowanie się z umowy leasingu nie jest tak proste, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Jeśli ktoś ceni sobie elastyczność i np. chciałby oddać ten samochód wcześniej, to można bardziej rozważyć umowę najmu długoterminowego.

 

Ze swojego doświadczenia rozumiem, że nawet jak wezmę nowy samochód, pojeździłem, okres leasingowania się kończy, lepiej go wykupić i potem samemu sprzedać.

 

Leasing w pewien sposób narzuca na nas obowiązek wykupu. Często w umowach spotykamy zapisy, że leasingobiorca ma obowiązek to wykupić. Jest to też jego przywilej, bo w zasadzie wykupuje za ułamek wartości rynkowej taki samochód, a potem sprzedaje go na rynku wtórnym.

 

W tym momencie jesteś już dobrze działającą działalnością jednoosobową. Czy pamiętasz swój pierwszy deal?

 

Pamiętam. To był taki deal z gatunku wyzwanie. Był to leasing zwrotny z dwóch maszyn budowlanych. Leasing zwrotny, czyli sytuacja, w której przedsiębiorca jest już właścicielem maszyn i chce je sprzedać do leasingu, żeby odzyskać środki, w tym wypadku był to cel dla poprawy płynności. Przedsiębiorca był stosunkowo dużą firmą, więc udało się to załatwić w przeciągu dwóch czy trzech tygodni. Moją pierwszą transakcją był leasing koparki i ładowarki kołowej.

 

Ciężko było Ci się przebić na rynku?

 

Każdemu, kto wchodzi do nowej branży, nie ma jeszcze kontaktów, doświadczenia, na początku jest ciężko. Zaczynałem od sprzedaży telefonicznej, czyli dzwoniłem do firm, które wcześniej sobie wyszukałem, z pytaniem, czy nie potrzebują leasingu, czy nie mają w planach jakichś inwestycji. I tak to wyglądało na początku – trudny kawałek chleba.

 

Jak wygląda Twój standardowy dzień pracy?

 

Ja dzielę dni robocze na dwie kategorie. Są takie, w których dużo jeżdżę, mam spotkania, widzę się z klientami czy z partnerami biznesowymi, by omówić pewne kwestie twarzą w twarz. Pozostała część moich dni to praca w biurze, czyli przygotowujemy oferty, wnioski, wysyłamy maile, oferty itd. W zasadzie często te elementy się przeplatają chyba jak u każdego, kto jest czynny biznesowo.

 

A gdzie czas na obiad, odpoczynek, czas dla siebie?

 

Czasami w międzyczasie, czasami po godzinach, różnie to wygląda. W tym momencie moja praca jest bardzo elastyczna. Pewne rzeczy mogę zrobić późno w nocy albo wcześnie rano. I regularnie wstaję o 4 czy 5 rano, aby nadgonić coś, czego nie udało mi się zrobić dzień wcześniej, a co wymaga bardziej pracy koncepcyjnej w ciszy i spokoju, gdzie nie jestem co chwilę odrywany od pracy telefonami.

 

A uprawiasz jakiś sport?

 

Tak, uprawiam sport. W zasadzie od małego byłem czynny i aktywny sportowo. Kiedyś to była piłka nożna. Jak każdy młody chłopak urodzony w latach ’80, kopałem tę piłkę długo i namiętnie. Potem to było pływanie. Od 10 roku życia, kiedy tata mnie nauczył, jeżdżę na nartach. Na chwilę obecną jestem bardzo zapalony na crossfit. Od dwóch lat to ćwiczę. Po prostu zakochałem się w tym sporcie. Uwielbiam go.

 

Pompki, podciąganie, kettle itd.?

 

Tak. I praca ze sztangą, bieganie, rower, wiosłowanie, więc tu jest wymieszanie kilku różnych dyscyplin. Dodatkowo też ćwicząc crossfit, zauważyłem, że większą frajdę jednak sprawiają mi ćwiczenia z własnym ciałem niż z obciążeniem, zwłaszcza tym dużym. Dlatego jeszcze dołożyłem gimnastykę sportową. Znalazłem miejsce, gdzie dorośli, którzy wcześniej nie mieli doświadczeń gimnastycznych, mogą ćwiczyć. I obecnie w Krakowie raz na jakiś czas chodzę też na treningi gimnastyczne, aby uczyć się nie tylko podciągnięć na drążku czy pompek, ale również takich elementów jak np. salto itp.

 

Kiedy znajdujesz na to czas?

 

Zwykle wieczorami, po godzinach. Dodam, że na dzień dzisiejszy trenuję pięć czy sześć razy w tygodniu, co jak na przedsiębiorcę jest niezłym wynikiem, zwłaszcza że mam rodzinę i jeszcze czas na inne swoje zainteresowania i pasje.

 

Miałeś jeden taki trening, bo mniej więcej wiem, czym jest crossfit, jakiś czas temu biegałem. Czy po każdym treningu dostajesz porządnie w dupę, że następnego dnia nie chce Ci się ruszać, czy już jesteś na tym etapie wytrenowania, że nie masz aż takich skutków dnia poprzedniego typu zakwasy itp.?

 

Rzadko odczuwam skutki dnia poprzedniego, raczej jest tak, że jeśli ciągiem pięć dni pod rząd robię trening, to przy okazji tego czwartego czy piątego dnia odczuwam pewne zmęczenie całościowe organizmu, czasami wybranej partii mięśniowej, która akurat poprzedniego dnia mocno dostała w kość. Ale nie czuje takiego zmęczenia bezpośrednio po treningu. To już jest chyba ten poziom wytrenowania, gdzie nie robi to aż tak dużego wrażenia.

 

Ja po crossficie zdychałbym najpierw dwa tygodnie, potem tydzień, może po dwóch miesiącach bym się przyzwyczaił.

 

Początki u mnie nie były łatwe i ciało różnie reagowało na te ćwiczenia.

 

Czyli jak w biznesie.

 

Tak 🙂 Niech to będzie potwierdzeniem, jak bardzo jestem zajawiony, jak wyszukuję jakieś zawody i staram się dwa, trzy razy w roku przynajmniej wystartować w zawodach crossfitowych, żeby zmierzyć się może nie tyle z innymi, co bardziej ze swoimi słabościami. Zawsze potem dostaję kopa do treningów na długi czas.

 

Ja uwielbiałem to w zawodach biegowych, że jak wystartuję, to biegnę za krążkiem, który warty jest przy odlaniu 2-5 zł, ale przecież to jest najpiękniejszy krążek, jaki w życiu mogłem zdobyć, bo pokonałem sam siebie, swoje słabości. Masz tak?

 

W crossficie te medale zarezerwowane są dla tych, którzy są na podium, ale każdy uczestnik zawodów najczęściej dostaje pamiątkową koszulkę, więc potem z dumą tę koszulkę noszę na kolejnych treningach.

 

Odejdźmy od tego, popatrzmy na ludzi, którzy nas słuchają, na przyszłych przedsiębiorców. Masz dla kogoś takiego jakąś radę od siebie, co powinien zrobić, czy powinien pójść na swoje, czy jednak zostać na etacie, chociaż skoro już tak długo masz swoją działalność, to jednak będziesz mieć jakąś radę.

 

Pewnie jakaś by się znalazła. Ja wierzę, że warto podążać za swoimi marzeniami. I że nie powinniśmy pozostawiać ich na kiedyś, które nigdy nie nadchodzi, tylko jednak w miarę możliwości zaplanować ich realizację. Na pewno łatwiej jest zacząć własny biznes młodemu człowiekowi, który jeszcze nie ma dużych zobowiązań wynikających chociażby z tego, że kupił mieszkanie w kredycie i musi martwić się o to, skąd weźmie pieniądze na ratę kredytu, bo bank, co by się nie działo, upomni się o swoje. Więc łatwiej jest komuś, kto startuje bez zobowiązań. I czasami warto podjąć to ryzyko, przekonać się, czy to jest dla mnie, czy ja się w tym znajdę. Trzeba sobie też powiedzieć, że nie każdy nadaje się do biznesu, potrzeba tu dużej kontroli i samozaparcia, by nie zrażać się porażkami, których na początku może być więcej niż sukcesów.  Długo trwało, zanim zrealizowałem swoje marzenie. Jak to marzenie powstało, nie miałem pojęcia, co ja mogę robić ani w jaki sposób. Dzisiaj już wiem i dostrzegam coraz to nowe możliwości, którymi mogę podążyć.

 

Czy tym marzeniem było otwarcie firmy, czy coś innego, co udało Ci się zrealizować i osiągnąć?

 

Jeżeli chodzi o to biznesowe marzenie, to był to taki styl życia, który chciałem mieć. Nie chciałem być na stałe przywiązany do krzesła przez te osiem godzin na etacie. Prowadzenie własnej firmy daje mi to, czego pragnąłem. Sam układam swój dzień, sam decyduję o tym, co robię i z kim. I to sobie cenię i bardzo się z tego cieszę.

 

A jakieś osobiste marzenie jak podróż, samochód? Przeważnie tyczy się to rzeczy materialnych. Czy masz takie marzenie, które chciałbyś zrealizować, a które nie wymaga nie wiadomo jakich nakładów finansowych?

 

Jednym z marzeń, które chciałbym zrealizować, jest wspólna podróż z żoną motocyklem przez Norwegię. Miałem okazję odwiedzić ten kraj trzy lata temu, urzekł mnie, jest przepiękny, różnorodność krajobrazów jest tam niesamowita. Połączenie wody z górami ze śniegiem na czubkach i zielenią na dole wraz z wodospadami przeszywającymi te góry wywarło na mnie niesamowite wrażenie. Chciałbym zabrać moją małżonkę na taką dwu-, trzytygodniową po przejażdżkę Norwegii. Na dzień dzisiejszy na przeszkodzie stoi nam zdrowie żony, ale pracujemy nad tym, żeby je podreperować, więc pewnie za dwa lata wspólnie wybierzemy się w taką podróż.

 

Na koniec takie pytanie: degustujesz alkohol?

 

Od czasu do czasu tak.

 

Więc wybierz sobie trzy osoby, z historii – starożytność, nowoczesność – Polak, Amerykanin, Niemiec, Norweg, i powiedz: z kim chciałbyś się napić?

 

Rich Froning, Sam Walton, Józef Piłsudski.

 

To teraz powiedz, co byś wypił z kim i dlaczego?

 

Z pierwszymi dwoma napiłbym się browara, dlatego że najbardziej z napojów alkoholowych mi smakuje, a z Piłsudskim – wódki czystej, najchętniej chłodnej, ale ciepła też by przeszła przez gardło.

 

A dlaczego z nim byś się napił?

 

Miał taki epizod, że zanim doszedł do władzy, obrabował z kilkoma kolegami rosyjski pociąg. I bardzo mi się to spodobało.

 

Rozumiem, że chciałbyś o tym z nim porozmawiać. A dlaczego Rich Froning, Sam Walton?

 

Rich Froning jest czterokrotnym zwycięzcą mistrzostw świata w crossficie, więc ze względu na tę pasję chciałbym mieć z nim sposobność porozmawiać i kielicha wypić. Nie wiem, czy on nawet pije, wydaje mi się, że nie. Ale gdyby… A co do Sama Waltona, czyli założyciela największej sieci sklepów Walmart, to chyba ze względu na to, jakim był człowiekiem, bo niezależnie od tego, czy miał firmę małą czy wielką, dalej pozostał tą samą osobą, nie obnosił się ze swoim bogactwem, korzystał z niego w jakiś sposób, ale rozwijając swój biznes przede wszystkim miał na celu troskę o swoich pracowników. Wielu z nich zostało milionerami, po tym jak wartość akcji Walmartu rosła. Mam duży szacunek do tego człowieka, czytałem jego biografię, bardzo zapadła mi w pamięć.

 

A kto napisał tę biografię?

 

On sam 🙂 Tytuł brzmi Amerykański sen.

 

Mikołaj, dziękuję Ci serdecznie, że mnie odwiedziłeś w studio, że mieliśmy okazję porozmawiać, że przybliżyłeś mi troszeczkę tematykę związaną z leasingami, kredytami.

 

Cała przyjemność po mojej stronie.

 

Dzięki serdeczne i do zobaczenia!

 

Do zobaczenia!

 

10 najczęstszych przyczyn odmowy udzielenia leasingu i jak im zaradzić

Nie dostałeś leasingu lub obawiasz się, że możesz go nie dostać? Istnieje wiele przyczyn odmowy udzielenia leasingu. W niniejszym wpisie przybliżę 10 najpowszechniejszych.  Podpowiem też jakie są możliwe rozwiązania dla każdej z nich.

  1. Brak zdolności leasingowej

Na zdolność leasingową składa się wiele kryteriów (opisanych tutaj). Najczęstsze przyczyny braku zdolności to:

  • za mała sprzedaż
  • za duże zadłużenie firmy
  • straty na działalności operacyjnej

Rozwiązanie: Jeśli chcesz wyleasingować pojedynczy przedmiot (samochód/maszynę) możesz poszukać firmy leasingowej oferującej ocenę wniosku w procedurze uproszczonej. W procedurze tej decyzja zapada w oparciu o historię w bazach lub pobieżne dane finansowe. Zwykle nie liczy się wskaźników. Jeśli sprzedaż Twojej firmy jest niska – przeczytaj ten wpis.

Gdy przedmiotem leasingu jest kilka przedmiotów (np. cała linia technologiczna) pewnym rozwiązaniem może być podzielenie inwestycji między 2-3 leasingodawców, z których każdy sfinansuje tylko część inwestycji. Możesz skorzystać u nas z takiego rozwiązania.

Rozwiązaniem na wszystkie powyższe trudności jest także dobry poręczyciel.

  1. Zła historia w bazach

Przy wnioskowaniu o leasing historia w bazach ma znaczenie. Sprawdzane są zarówno bazy prywatne właściciela /  reprezentantów, jak i bazy dotyczące firmy. Zwykle powodem odrzucenia wniosku jest zła historia w BIK lub widniejące zadłużenie w KRD.

Rozwiązanie: Różne firmy leasingowe sprawdzają różne bazy. Firmę leasingową wybierzesz w zależności od tego, w której bazie tkwi problem. O szczegółach przeczytasz tutaj.

  1. Brak lub krótki czas działalności

Dla jednego leasingodawcy nową firmą jest firma działająca poniżej 3 miesięcy, dla innego poniżej 2 lat. Krótki czas działalności skutecznie utrudnia uzyskanie leasingu na rynkowych warunkach, szczególnie w przypadku maszyn.

Rozwiązanie: Bądź przygotowany na wysoki wkład własny. Pokaż, że masz doświadczenie branżowe  z wcześniejszych miejsc pracy. Na wniosku wykaż możliwie dużo majątku. Jeśli zakupu dokonujesz w związku z pozyskanym kontraktem – koniecznie załącz go do wniosku leasingowego.

Jeśli to nie pomoże – sytuację ratuje poręczyciel. Więcej o specyfice leasingu dla nowych firm przeczytasz tutaj.

  1. Powiązania osobowe i kapitałowe

Ty (jako reprezentant) i firma jesteście OK, ale firmy powiązane z Twoją osobowo lub poprzez udziały mają problem w bazach lub figurują jako dłużnicy? Istnieje spora szansa, że będzie to podstawą do odrzucenia wniosku o leasing.

Powiązania osobowe – chodzi o twoje inne spółki oraz spółki twoich wspólników.

Powiązania kapitałowe – chodzi o firmy posiadające udziały w Twojej spółce, oraz spółki w których twoja firma posiada udziały. W przypadku struktur holdingowych brane są pod uwagę także inne spółki holdingu.

Powiązania adresowe – czasem nie występują powiązania osobowe ani kapitałowe, ale firma mieści się pod tym samym adresem, co inny podmiot mający złą historię w bazach lub figurujący jako dłużnik.

Rozwiązanie: Identyfikacja problemu analogicznie jak w punkcie 2. Zmiana reprezentanta/wspólnika, który rodzi problem.

  1. Przedmiot leasingu – nietypowy lub za stary

Co może być przedmiotem leasingu? Wszystko co potrzebne do prowadzenia biznesu, ALE tylko dla dużych firm lub klientów z bardzo dobrą historią współpracy z leasingodawcą. Dlatego małe firmy często mają trudność z wyleasingowaniem np. specjalistycznych maszyn o niewielkim rynku wtórnym, regałów magazynowych, szalunków czy rusztowań, klimatyzacji czy wentylacji, oświetlenia, mebli i innych urządzeń, które są „trudne” do sprzedaży na rynku wtórnym.

Podobnie rzecz się ma z używanymi przedmiotami, starszymi niż kilkuletnie. Jeśli (z punktu widzenia firmy leasingowej) przedmiot leasingu jest słabym zabezpieczeniem transakcji, a ty jako leasingobiorca masz słabe lub przeciętne wyniki – istnieje spore prawdopodobieństwo odmowy udzielenia leasingu.

Rozwiązanie: Różni leasingodawcy akceptują różne przedmioty leasingu oraz roczniki. Jedni nie chcą finansować, np. komputerów czy samochodów starszych niż 5-letnie. Inni nie mają z tym najmniejszego kłopotu. Dlatego warto złożyć wniosek do leasingodawcy, który proceduralnie może wyleasingować wybrany przez Ciebie przedmiot. Doradzamy przedsiębiorcom w tym zakresie.

Więcej o możliwych do leasingowania rocznikach pisałem tutaj. Jeżeli rocznik mimo wszystko jest zbyt wiekowy – możesz rozważyć leasing zwrotny środka trwałego będącego twoją własnością. Za uzyskane w ten sposób środki zakupisz wybrany przedmiot.

  1. Wycena nie wychodzi

Wyceny dokonuje się przy leasingu używanych maszyn i samochodów (więcej informacji tutaj). Leasingodawca chce mieć pewność, że kupuje po cenie rynkowej. Problem pojawia się, gdy na wycenie wartość przedmiotu leasingu odbiega powyżej 10-15% od ceny transakcyjnej.

Rozwiązanie: Gdy wartość z wyceny jest za niska – zwróć uwagę rzeczoznawcy np. na przeprowadzone w ostatnim czasie remonty, wymienione podzespoły, dodatkowy osprzęt który podnosi cenę etc. Jeśli przedmiot pochodzi z limitowanej wersji albo jest bogato wyposażony również zaznacz to rzeczoznawcy – wszystko to wpływa na wartość na wycenie. Jeśli mimo to wartość nadal jest za niska – możesz wpłacić wyższą pierwszą wpłatę i w ten sposób wyrównać różnicę z wyceny. Możesz także renegocjować cenę zakupu ze sprzedawcą (bo prawdopodobnie przepłacasz za samochód lub maszynę) lub zmienić przedmiot leasingu. Innym rozwiązaniem jest zakwestionowanie wartości na wycenie, podając konkretne argumenty (przykład w tym wpisie).

Wartość z wyceny jest za wysoka – jeśli wartość z wyceny jest znacznie wyższa, niż cena zakupu leasingodawca również odstąpi od zawarcia umowy. W tej sytuacji należy podnieść cenę transakcyjną do akceptowanej wartości. Wcześniej możesz porozmawiać z rzeczoznawcą i wskazać argumenty za obniżeniem wartości z wyceny. Niekiedy atrakcyjna cena wynika z wcześniejszych rozliczeń między Tobą a sprzedawcą. Przy leasingu dokonujesz sprzedaży po wartości rynkowej a wzajemne rozliczenia przeprowadzasz poza leasingodawcą.

  1. Zbyt niska wartość transakcji

Firmy leasingowe ustalają minimalne wartości od których udzielają leasingu. Najczęściej są to kwoty rzędu 15-20 tys. zł netto. Jeśli wybrane przez ciebie urządzenie jest tańsze często odmówią udzielenia leasingu.

Rozwiązanie: Złóż wniosek do takiej firmy leasingowej, która ma niskie progi minimalne. Tu polecam zapoznać się z naszą ofertą leasingu online, która idealnie pasuje do leasingu urządzeń za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych. W tej ofercie leasingujemy przedmioty już od 500 zł netto, przykładowo sprzęt IT, meble czy rowery. Formalności załatwisz przez internet w 15 minut.

  1. Nieautoryzowany dostawca

Firmy leasingowe mogą odrzucić wniosek, jeśli sprzedawca samochodu lub maszyny figuruje na ich wewnętrznej „czarnej liście kontrahentów”. Ponadto przy przedmiotach cechujących się małym rynkiem wtórnym lub duża utratą wartości nieznany firmie leasingowej sprzedawca może być powodem wielu utrudnień w uzyskaniu leasingu (przykład tutaj).

Rozwiązanie: Zmiana leasingodawcy na takiego, który nie robi trudności z zakupem od danego sprzedawcy. Ewentualnie możesz rozważyć zmianę sprzedawcy na innego, znanego leasingodawcy.

  1. Zastawiony przedmiot leasingu

Kupując używany samochód lub maszynę leasingodawca sprawdza krajowe i/lub zagraniczne rejestry zastawów. Jeśli przedmiot jest zastawiony – odmówi udzielenia leasingu. Dlaczego? Ponieważ zastaw obciąża przedmiot niezależnie od tego kto jest jego kolejnym właścicielem. Konsekwencją kupna np. samochodu obciążonego zastawem rejestrowym jest to, że jeśli kredyt nie zostanie przez kredytobiorcę spłacony, bank będzie mógł pozwać do sądu nowego właściciela i wyegzekwować należności z kupionego przez niego pojazdu obciążonego zastawem. Bez znaczenia będzie, że nabywca o kredycie i zastawie nic nie wiedział. Firmy leasingowe mają tego świadomość dlatego zawsze sprawdzają rejestr zastawów. Więcej o rejestrach zastawów możesz przeczytać tutaj.

Rozwiązanie: Czasami wpis w rejestrze zastawów jest spowodowany błędem ludzkim – poprzedni właściciel spłacił kredyt, ale bank zapomniał zgłosić do rejestru zastawów wniosek o zdjęcie zastawu. Możesz skontaktować się z poprzednim właścicielem i poprosić go o kontakt z bankiem w celu wykreślenia zastawu. Przygotuj się, że może to potrwać do miesiąca czasu.

Jeśli nie ma szans na zdjęcie zastawu – pozostaje tylko zmienić przedmiot leasingu.

  1. Nierealne oczekiwania

Chodzi o oczekiwania leasingobiorcy nieprzystające do realiów firm leasingowych. Przykładowo leasing na myjnię samochodową za 400 000 zł z pierwsza wpłatą do 5%, gdzie firma dopiero zostanie zarejestrowana i nie ma poręczyciela. Uzyskanie takiego leasingu graniczyłoby z cudem. Składając wniosek prawdopodobnie tracisz tylko czas.

Rozwiązanie: Zorientuj się co jest możliwe i dostosuj swoje oczekiwania do możliwości rynkowych. Jeśli realia nie przystają do Twoich możliwości pomyśl o innych, niż leasing, metodach finansowania. Sprawę możesz skonsultować z nami.

Opisane powyżej powody są przyczyną zdecydowanej większości odmów leasingodawców. Nie ze wszystkimi można sobie poradzić (szczególnie gdy występują w parach), ale z wieloma z nich tak. Na codzień pomagamy przedsiębiorcom w opisanych powyżej przypadkach. Część naszych klientów stanowią firmy, którym wcześniej odmówiono udzielenia leasingu.