Chodziło o zorganizowanie pożyczki leasingowej na linię do zwijania blachy. Linię produkowała firma z Polski. Czas pokazał, że była to jedna z najtrudniejszych transakcji w historii naszej firmy. Poniżej wyjaśniam dlaczego.

 

O założeniach transakcji

W skład linii wchodziła zwijarka, hamulec naciągowy zwijanej blachy oraz linia do rozładunku i pakowania pociętych taśm.  Sposób finansowania: pożyczka leasingowa.

Cena zakupu linii 980.000 zł netto (1.205.400 zł brutto). Cena bardzo atrakcyjna, u renomowanego zachodniego producenta koszt zakupu był 4 razy wyższy.

Dofinansowanie unijne: 60% kosztów zakupu linii na zasadzie refundacji (czyli zwrotu po dokonaniu zakupu). Dotacja miała być przeznaczona na spłatę pożyczki w 3 racie.

Warunki płatności do sprzedawcy linii:

30% wartości brutto po podpisaniu umowy, 30% wartości brutto po 3 miesiącach w trakcie realizacji, 40% po montażu i rozruchu w hali klienta. Czas produkcji linii 6 miesięcy.

Wkład własny klienta 30% kwoty brutto.

Czas spłaty 4 lata.

Kwota do sfinansowania 843 780 zł – klient oczekiwał sfinansowania 2 i 3 transzy płatności do sprzedawcy.

 

O kliencie

Firma jednoosobowa o profilu produkcyjnym istniejąca 16 lat. Zakup miał znacznie podnieść moce produkcyjne. Linia była zgodna z dotychczasową działalnością klienta.

Sprzedaż za ostatni zamknięty rok wynosiła 4 mln zł, dochód 80 tys zł.

Sprzedaż za bieżący rok  za 3 miesiące wynosiła 520 tys zł, dochód 17 tys. Działalność klienta cechowała sezonowość (niższa sprzedaż w miesiącach zimowych).

W skład majątku firmy wchodził budynek produkcyjny o wartości ok 2 mln zł (potwierdzony operatem sprzed 2 lat, wartość na dzień składania wniosku wynosiła ok 2,5 mln zł) z hipoteką na 1,5 mln zł, ruchomości o wartości ok 1,5 mln zł (część zastawiona). Właściciel prywatnie posiadał dom z działką o wartości ok 1,2 mln zł i obciążeniem hipoteki na 100 tys zł.

W skład zobowiązań wchodziły 150 tys zł limitu w rachunku bieżącym (wykorzystany), 280 tys zł kredytu inwestycyjnego (zabezpieczenie na maszynach), 40 tys zł pożyczki na suwnicę (zabezpieczenie na suwnicy) i 2 tys zł z tyt. leasingu. Prywatnie 80 tys kredytu hipotecznego. Wysokość miesięcznych obciążeń wynosiła ok 10 tys zł.

Klient miał bardzo dobrą historię kredytową.

W perspektywie kolejnych 6 miesięcy zamierzał sfinalizować zakup działki i wybudować na niej nową halę ze środków uzyskanych z kredytu. Zabezpieczeniem miał być prywatny dom.

 

O sprzedawcy

Sp. z o.o. istniejąca od roku. Przez pierwszy rok zajmowała się usługami informatycznymi, 2 miesiące przed podpisaniem umowy sprzedaży linii kupił ją obecny właściciel.

Siedziba firmy była zlokalizowana w biurze coworkingowym – gdzie zarejestrowanych było dziesiątki firm usługowych i mających jedno biurko. Brak hali produkcyjnej. Linia była prototypem przygotowanym pod klienta. Jednocześnie była to pierwsza maszyna sprzedana przez tą firmę. Nie było pewności, czy będzie zgodna z projektem i czy będzie działać.

 

Jak to było?

Transakcja z pozoru prosta – zakup linii zgodnej z dotychczasową działalnością klienta, klient miał zdolność do spłaty rat, wysoki wkład własny oraz przyznaną dotację 60%, którą chciał przeznaczyć na spłatę pożyczki. Jednakże dostawca był zupełnie niewiarygodny dla leasingodawców i to rodziło duże trudności.

Klientowi odmówiły najpierw 2 firmy leasingowe, w których miał dobrą historię spłat. W jednej z nich kończył spłacać kilkuletnią pożyczkę na suwnicę za 800 tys zł (aktywo trudne do finansowania), mimo to odmówiły. Następnie dostał odmowy w kolejnych dwóch firmach leasignowych, które wyszukał przez internet.

Wtedy zwrócił się do nas. Po spotkaniu i zapoznaniu się z sytuacją klienta wytypowaliśmy 2 firmy leasingowe, które w naszej opinii mogły sprostać zadaniu i do obu złożyliśmy wniosek. Ostatecznie jedna z nich zdecydowała się udzielić finansowania.

Klient oczekiwał sfinansowania 2 i 3 transzy płatności za maszynę. Ze względu na dostawcę leasingodawca zażądał dodatkowego zabezpieczenia do czasu uruchomienia linii. Klient zaproponował hipotekę nieruchomości firmowej. Leasingodawca mógł się zabezpieczyć na 1 mln zł jako drugi wierzyciel. Leasingodawca zażądał aktualnej wyceny nieruchomości – wyszła na 2,5 mln zł. Mimo to rzeczoznawca pracujący w banku powiązanym z leasingodawcą (spółka matka) zakwestionował wycenę. Twierdził, że w tej miejscowości i tej okolicy nieruchomość klienta jest warta co najwyżej 1,8 mln zł i to za mało na zabezpieczenie transakcji. Mimo odwołań zdania nie zmienił.

Klient nie mógł przedstawić innego zabezpieczenia na równowartość kwoty pożyczki. Prywatnego domu zastawiać nie chciał w związku z planami budowy hali. W tej sytuacji uzgodniliśmy, że zorganizuje środki na wpłatę drugiej transzy do sprzedawcy linii.  A gdy linia będzie już u klienta i zostanie uruchomiona, leasingodawca sfinansuje mu trzecią transzę oraz zrefinansuje drugą. Klient przystał na te warunki. Dostawca wywiązał się z zamówienia i dostarczył działającą linię a leasingodawca zrefinansował drugą transzę. Dodatkowo zgodził się, żeby klient zatrzymał połowę dotacji do obrotu w firmie. Było to na rękę klientowi, który zamierzał przeznaczyć te środki na wkład własny na budowę hali.

Cała transakcja zakończyła się pomyślnie a klient zrealizował swoje zamierzenia biznesowe. 2 lata później zorganizowaliśmy mu leasing na kolejną linię do zwijania blachy.

Szukasz finansowania linii produkcyjnej? Skontaktuj się z nami

Wypełnienie niniejszego formularza jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych, wyłącznie w czynnościach niezbędnych do przygotowania i przesłania oferty oraz ewentualnej jej realizacji ( Dz.U. z 1997r. nr 133, poz. 883 ).

Komentarze zostały wyłączone

Top

Zostaw e-mail i zgarnij Ebooka!

„10 najczęściej popełnianych błędów przy leasingu samochodów i maszyn”

Zapisz mnie na newsletter (możesz się wypisać w dowolnym momencie).

FreshMail.pl